sobota, 28 lutego 2009

Relax

W końcu się nieźle czuję, bo przez ostatnich parę dni to za dobrze nie wyglądało.

Sesja poszła gładko, żadnej poprawki, zapisałem się na przedmioty, które chciałem.

Teraz siedzę sobie z papieroskiem relaksacyjnym i drinkiem relaksacyjnym, słucham relaksacyjnej składanki domowej roboty. Otacza mnie relaksacyjna cisza - obie flatmejtki wyjechały do domu.

Zimować w przyszłym roku będę w Turcji - udało m isię zakwalifikować na program Erasmus. W międzyczasie mam w planach wyjazd zagranice, aby trochę zarobić an siebie.

Wszystko poukładane. Wszystko przygotowane. Wszystko perfekcyjne. Wszystko... dobrze.

Nie spieszę się. Nie naciskam na siebie. Ani na nikogo. Oddalam się od wszystkiego, co może mnie dotyczyć.

Z nikim się nie widuję. Do nikogo nie wychodzę, z nikim nie wychodzę. Na uczelnię czasem zajrzę, a czasem nie. Semestr poświęcony społeczeństwu - socjologia, studia nad kulturą, demografia, kultura wizualna. Fajny temat. Tylko jakoś tego nie czuję. Nie chcę.

Zapalam jedną lampkę. Wkrótce i ja będę od niej czerwony. A może od nich?
Chyba od nich.
Może od nich.
Jednak od nich.
Od nich.

To mi wychodzi. Ćpuństwo takie w sumie.

Relax.
Jeno w tym jestem jeszcze dobry.