poniedziałek, 12 grudnia 2005

List motywacyjny

Metallica "Garage Inc." i jedziemy...

List Motywacyjny



Oto od czego się zaczęła ta notka.
Wpisałem się, zgodnie z moją opinią, którą możecie poznać w księdze gości owej stronki.

***



Co poza tym? Oj dużo.
Dzisiaj np. dowiedziałem się, że mamy klasówke z fizyki. Po raz pierwszy w tak krótkim okresie czasu (t= 20 minut) przyswoiłem tyle fizyki (w= 3 rozdziały, gdzie w to wiedza). Naturalnie teorię zawaliłem, ale praktykę udało mi sie jakoś wyrobić. Wyrobić na dostateczny mam nadzieję.

***

Czy ktoś, kto jest ateista, ma obowiązek walki z Kościołem?


Drobna refleksja nad słowami z naszego forum klasowego, na którym zresztą adminuję goscinnie :).
Słowa te dotyczą faktu, że pewien user domaga sie ode mnie jednoznacznej deklaracji- czy jestem ateistą czy katolikiem, bowiem skrytykowałem go w pewnej kwestii, która sprowadziła sie do obrony mienia Kościoła i wierzących.
Co w takim razie należy rozumieć przez ateizm? Deklarację walki o swoje prawa, które i tak już mam zagwarantowane? Likwidacja instytucji, która stanowi filar sfery duchowej milionów ludzi? Nie wydaję mi się.

***

Artykuł do gazetki


Właśnie zabieram się za protoplasta protoplastowej gazetki szkolnej. Zobaczymy jak zostanie odebrana wolność słowa, jakiej mam zamiar się dopuścić. Temat może nie zbyt górnolotny, bo felieton o próbnej ewakuacji jaka miała miejsce jakiś czas temu w szkole, ale planuję sobie pojechać po tym. Jak to wyjdzie...

Zobaczymy ;).

Pozdrawiam
krogulczas

poniedziałek, 5 grudnia 2005

Wskrzeszenie (bo "reaktywacja" oklepana)

Dawno nie pisałem. Całkiem dawno. I rzeczywiscie trochę za długo ta notka o śmierci stoi. Czas to zmienić- przyanjmniej na razie.

A co ze mną? Many novi, a jednocześnie nihil novi. Do liceum rzeczywiście się dostałem, mam świetną klasę, z ktorą w większości udało mi się zżyć (no, może poza kilkoma kolizjami). Nauczycieli również mam w porządku, chociaż jak to nauczyciele- upierdliwi na swoim punkcie w niektórych sytuacjach. Na szczęście nie wszyscy, chociaż z nawiązką rekompensuje mi ich polonistak- Great 3vll Bocian a.k.a. Kledator vel Klekosia Klekowska o imieniu Regina. Długo by wymieniać co o niej myślę, a byłoby to całkiem jałowe. Główni dlatego, że po prostu bym sobie ponarzekał, nie mając z tego żadnej korzyści- jedynie potęgowałbym swoją "niechęć" wobec niej.

***



Kilka przemyśleń, coby utrzymać się w formie

Ostatnio miałem pewną nieprzyjemną sytuację, natury higieny osobistej, ale że nikt nie miał "serca" mi tego powiedzieć. W tymże czasie zrodziło się we mnie kilka myśli.
A mianowicie- czy cywilizacja jest zbudowana na obłudzie?
Cywilizacja postępuje wraz z rozwojem. A co się obecnie najlepiej rozwija? Dzieki czemu dochodzimy coraz dalej? Dzięki kłamstwu. Kłamstwo pozwala nam wymigać sie od rozmowy, ułatwia zyskanie w oczach jakiejś osoby, kiedy nie chcemy jej mówić dlaczego śmierdzimy papierosami. Pozwala kobiecie zdobyc prace, kiedy mówi, "Nie, w najbliższym czasie nie planuję ciąży" bo taka jest jedyna odpowiedź. Aby iść dalej- musimy kłamać. A kiedy idziemy dalej- postępuje cywilizacja.
Naturalnie, objawia się to w coraz bardziej wyszukany sposób. Język staje się bardziej wyrafinowany, pojawia się wiele określeń łagodzących, a nowe powstają na każdym kroku.
Niegdyś, niewinne kłamstewka pozwalały otrzymać doczesne szczęście. Teraz staramy się to szczęście zagwarantować nie tylko sobie, ale także innym ludziom. I tak z cywilizacji rodzi się obłuda- kłamstwo mające na celu nieskrzywdzenie potępianej osoby.
Wreszcie- wielokrotnie spotykamy sie z określeniami ludów tzw. barbarzyńskich- "był to lud prosty, niecywilizowany, ale jednocześnie niezdolny do kłamstwa". rozwój cywilizacji wymusił na nich rozwój sztuki okłamywania.
Czy to dobrze? Tak. Głównie dlatego, że nie mamy żadnej alternatywy pod postacią innego świata, innego wychowania, innej cywilizacji. Trzeba sie pogodzić z tym, co los nam dał. Lecz jednocześnie należy pamietać, ż chociaż przez życie nie przejdzie się bez zranienia innej osoby, to można dążyć do skrzywdzenia możliwie małej liczby osób.

***



Potrzebowałem takiego wypisania się. Naprawdę tego potrzebowałem. Rzadko kiedy mam zwyczajnie okazje porozmawiać z kimś na tego typu tematy, w których byłbym w stanie przekazać swoje przemyślenia.
Zabawne... bo mam wielu znajomych, ale z nikim nie jestem w stanie wdać się w tego typu dyskusję. Pewnie będzie to powód do kolejnych rozważań, ale... nie w tej notce. W tej już tego starczy.

***


Cholera! A jednak mnie kusi :P.
Ale nie o przemyśleniach, ale o sensie blogów. Po co one istnieją? Żeby sfrustrowane nastolatki miały się na czym wyżyć? Żeby "mUc KoFFanie pishaCZ? Na co to?
To chyba po prostu próba zwrócenia na siebie uwagi. Czasem desperacka, czasem ze zwykłej mody na blogi, bo taka swego czasu opanowała Polskę, a czasem po prostu chęć zaprezentowania swoich poglądów, bo nikt nie chce z Tobą rozmawiać na dane tematy. I chyba właśnie takie będzie przeznaczenie tego bloga- zamieszczać przemyślenia wszelkiego typu, niekoniecznie w tak pseudo-pseudo-pseudo-naukowej formie na tak górnolotne tematy.

Pozdrawiam
krogulczas