***
Wyimaginowany Wirtualny Wolnościowiec (aka World Wide Web): Dzień dobry. Mamy przyjemność przedstawić panu sprawę Tybetu.
Krogulczas: Tybetu? A co takiego się z nim dzieje?
WWW: Jest represjonowany! Nasz raport wszystko panu wyjaśni.
K: [rzuca okiem na zawarte informacje] Chwila, chwila, tylko dajcie mi króciutką chwilę.
Po pierwsze, dlaczego atakowany jest znicz olimpijski, który po raz trzeci w całej historii nowożytnej został z tej okazji zgaszony? Symbol pokoju nagle został znieważony, zbeszczeszczony i okrzyknięty symbolem ucisku! Cóż powiedziałby biedny Pierre de Coubertin? W igrzyskach widział sposób na rozstrzyganie konfliktów międzynarodowych, tak jak w czasach starożytnych na czas igrzysk w całej Grecji zawieszano działania wojenne. To była jego idea- idea pokoju, porozumienia i braterstwa.
Po drugie, czemu atakujecie właśnie igrzyska? Co ma w tym przypadku sport do polityki? Przedstawię Wam kilka faktów dla zilustrowania o co mi się rozchodzi.
Fakt #1: W maju 1951 rząd Tybetu ratyfikował siedemnastopunktowe porozumienie potwierdzające chińskie zwierzchnictwo nad Tybetem. Już podczas negocjacji, czyli kilka miesięcy wcześniej, ONZ przestało interesować się sprawą
Fakt #2: W marcu 1959 ludność Tybetu wznieciła powstanie przeciw rządowi ChRL. Nieudane. Zginęło Budda wie ilu ludzi, nie jest to ważne. CIA wspierało to powstanie, finansowo i szkoleniami. W ramach projektu Circus, przeszkolono całe 259 agentów, z których większość zginęła bądź została wyłapana. Bunt trwał, a CIA kontynuowało projekt do 1972 roku, po czym zaprzestano jego realizacji, kończąc dogorywające powstanie.
Fakt #3: Centralny Rząd Tybetański Jego Świątobliwości XIV Dalajlamy, uformowany po ucieczce tegoż Dalajlamy do miejscowości Dharamsala w indyjskim stanie Himachal Pradesh. Rząd ten nie jest uznawany przez żadne państwo na świecie.
Fakt #4: Przez ponad 50 lat oficjalnie nie potępiano działań ChRL. Wcześniej, na początku XX wieku, był miejscem krwawej rywalizacji brytyjsko-chińskiej.
Te cztery fakty stricte historyczne nasuwają mi tylko jedną myśl- Tybet od ponad 50 lat jest sam, a od ponad 100 lat oficjalnie nie jest w stanie bronić swojej suwerenności.
WWW: Skoro mowa o politycznych wydarzeniach, wielu polityków odmówiło przybycia na ceremonię rozpoczęcia igrzysk olimpijskich, m.in. prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk.
K: [śmieje się] Ci, którym życie miłe, pojawią się. Gdzie leży Lhasa, a gdzie Pekin? Widzicie, to czysta geografia- Chiny są położone na szczycie, a Tybet w depresji.
WWW: Przecież Tybet jest położony na Wyżynie Tybetańskiej, a Himalaje...
K: Na szczycie gospodarki światowej i w deresji tejże gospodarki światowej. Gdzie tu porównanie? Jaki kontra buldożery. Lhasa wobec Beijingu, Szanghaiu, Honk-kongu czy Chengdu. Starożytne świątynie kontra nowoczesne centra światowego handlu. Gospodarka kapitalistyczna kontra feudalna. 1400 milionów Chińczyków kontra 2 miliony Tybetańczyków. Gdzie tu konkurencja?
WWW: Dobrze wiesz, że nie chodzi nam o gospodarkę. Tu chodzi o kulturę, wolność i przede wszystkim- życie! Czytałeś, ilu ludzi zginęło w wyniku terroru, prześladowań i walk.
K: I to statystyki mają do kogokolwiek przemówić? W 1953 roku (dwa lata po wspomnianym siedemnastopunktowym porozumieniu) przeprowadzono spis powszechny, rejestrujący 1,27 milionów Tybetańczyków. Po drodze, Chiny zostały oskarżone wymordowanie 1,2 miliona ludności Tybetu. Przetrwało jakieś... 70 tysięcy Tybetańczyków? Obecnie Tybet liczy ok. 2,5 miliona ludności, co oznaczałoby 3571-krotny wzrost. Nieźle jak na wymordowany na ludobójczą skalę naród. Osobiście darowałbym sobie wypychanie luk w tekście statystykami.
WWW: Zwróć jednak uwagę, że jest to prawdopodobnie najstarszy, zaraz po australijskich Aborygenach, naród świata. Przez politykę rządu chińskiego, grozi mu zagłada.
K: Tak, zgadzam się z tym. Niestety, dla świata nie jest opłacalne wyzwolenie Tybetu. Byłby to drogi i długotrwały proces wyzwalania spod władzy Chin, który się nie zwróci, bo Tybet jest krajem zbyt zamkniętym i zbyt trudnym do eksploatacji, chociażby najbogatszych złóż uranu na świecie. Nota bene, Chiny raczej tak chętnie takiego skarbu nie oddadzą.
WWW: Rozumiemy więc, że nie masz zamiru przyłączać się do akcji bojkotowania Olimpiady Pekin 2008 w obronie praw człowieka w Tybecie?
K: Dokładnie tak. Zgadzam się z panem Juanem Antonio Samaranchem. Powiem więcej- potępiam Wasze działania. Nie dlatego, że są one bezcelowe, ani też nie dlatego, że zajmujecie takie stanowisko po raz pierwszy od wielu lat i prawdopodobnie wygaśniecie zaraz po zakończeniu Olimpiady. Dla mnie, Wasze działania miały i mają charakter terrorystyczny, który zagraża światowej społeczności zjednoczonej wokół Ducha Olimpijskiego.
A gdzie podziały się organy, procedury i instytucje międzynarodowe? Takim zachowaniem jedynie gwałcicie normy tak ważne dla całego świata, w imieniu którego ponoć występujecie! To taka jest odpowiedź społeczeństwa demokratycznego na represje totalitarnego reżimu?
***
Zapraszam do komentowania. Tak, nawet tegorocznych maturzystów z WOS'u ;).

Dla mnie Krogul jest autorytetem w pisaniu (wszystkiego) i próbując go naśladować(pisząc choćby ten komentarz) ośmieszyłbym się więc napiszę co ja wyniosłem z tego powyżej napisanego tekstu. W sumie nie wiem czy był pisany na faktach ale był genialny. A propo maturzystą z WOSU'u nie jestem więc nie szukajcie u mnie poprawek powyżej zamieszczonego tekstu.
OdpowiedzUsuńFakty są oparte na faktach, to zaręczam :). Wywiad sam z siebie jest jedynie fikcją publicystyczną.
OdpowiedzUsuńA tak poza tym... polecam znalezienie jakichś innych wyroczni, bo ja to w sumie pikuś jestem wobec całego Internetowego Świata. I skoro o nich mowa, ciekaw jestem jak bardzo jesteście obeznani z geografią :)
Map of online communities :)
Popołudniem odpowiem na komentarz. Przepraszam, ale do tej pory, z braku oprzyrządowania optycznego wskutek działań niezależnych ode mnie, nie byłem w stanie odpowiadać.
OdpowiedzUsuń