Nu. Pozostaje mi chyba tylko pojechać z dokumentami do Łodzi i zostać studentem Stosunków Międzynarodowych na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych. I przy okazji pooglądać parę mieszkanek.
Jutro rozpoczynam kampanie za rzecz pozbycia się zbędnych podręczników. Pojutrze wejdzie ona w kulminacyjny punkt, a popojutrze powinno dojść do pierwszych transakcji. Szykują się bogate (w doświadczenia rzecz jasna) wakacje :).
Na dalszym planie jest organizowanie dotacji na rzecz biednych studentów.
Czuję jednak, że jeżeli tylko wszystko będzie szło po mojej myśli, będę miał za co żyć i utrzymywać siebie i może jakąś rodzinę, to jednakowoż będę wiecznym studentem. A właściwie wiecznie studiującym. Coś czuję, że nie mógłbym tak po prostu przestać słuchać kogoś potencjalnie mądrzejszego od siebie i tym samym zaprzestać szukania luk w jego rozumowaniu. Nie czułbym się z tym dobrze, a szefowi lepiej zostawić jego świat, jego zabawki i wykresiki miast dyskutować o sensie jego wypowiedzi :).
Mam w planach drobną przebudowę bloga od strony organizacyjnej. Obaczym, może nawet za chwilę do tego siądę.
sobota, 19 lipca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz