niedziela, 28 września 2008

O pewnym fabrycznym mieście

Wszystko co nasze oddam za kasze
To co nie nasze oddam za chleb
Świty się bielą, a już mnie budzą
Student skazany, robaka zalać chcą!
Co za gród, ulica wzdłuż
Pełna braci, i sióstr skoro już
Na ich zew, znak czy krok
Pójdzie rad studentów łódzkich rok
Studentów łódzkich rok!

Tak mnie wena naszła, bo dawno nie nachodziło :).
Dlaczego wzbraniałem się ponad miesiąc od pisania? Bo naobiecywałem notków a notków, a dupa z tego wyszła. Podsumuje wakacje przy najbliższej okazji i możliwości powrzucania parunastu fotek. Póki co szykuje się długa noc z moją obecną współlokatorką, druga ma dojechać we wtorek... i też trzeba będzie to uczcić :). Jutro zaczyna się studencka jazda na stosunkach międzynarodowych w Łodzi, a jakbym bardzo chciał, to mogę też do Wrocławia pojechać historię studiować :).
A, i ważna sprawa. Niech nikt nie śmie mnie denerować, że Łódź jest be, śmierdzi i ma wszy, korniki, rudych i roboty drogowe. Miasto już po jednym dniu spodobało mi się co nie miara, po drugim je ubóstwiam, a jutro chyba pójdę z nim do łóżka. Co z tego że dzisiaj zdążyłem już:
1. Sprawić, aby pralka wylała (ja tam uwierzyłem jak mówili, że wszystko podłączone).
2. Przypalić dwa garnki (no co?).
3. Dodać przypadkiem wody do wrzącego oleju na patelni (skąd mogłem się spodziewać w "tuńczyku w kawałkach w oleju" wody?).
4. Zainstalować Service Pack'a 3 (jea biczys!).
5. Zepsuć koncert (pieśniarka zapytała "A może jednak?" to odpowiedziałem troszkę głośniej niż się spodziewałem "A może nie?").

Life es wunderbar! Miłego wieczorku mili moi, a ja się zmywam :).

5 komentarzy:

  1. "A, i ważna sprawa. Niech nikt nie śmie mnie denerwować, że Łódź jest be, śmierdzi i ma wszy, korniki, rudych i roboty drogowe. Miasto już po jednym dniu spodobało mi się co nie miara, po drugim je ubóstwiam, a jutro chyba pójdę z nim do łóżka"

    Cytując klasyka:Der ver zwei peanuts valking down der strasse and von vas …assaulted! Peanut! Ho-ho-ho-ho.
    A tak na poważnie: kim jesteś ty chory psychopato i co zrobiłeś prawdziwemu Krogulczasowi?

    "Póki co szykuje się długa noc z moją obecną współlokatorką,"

    A niech mnie, to jednak prawdziwy on. I jak prawie zawsze, kiedy już zaczynam w trakcie lektury mówić " o to, to" interesujący wątek się kończy. Tym razem rozczarowanie było wyjątkowo przykre:/

    A opisami swoich dokonań trochę mnie peszysz, zią. Ja już pełne dwa dni w stolicy i jeszcze niczego nie napsułem. Z bardziej oryginalnych rzeczy to zdarzyło mi się tylko przeprawa z czterema kluczami, których muszę używać i odkrycie, że skądinąd nobliwy pracownik urzędu miasta ma w swoim mieszkaniu całą szafkę wódki. Wiem też mniej więcej jak się poruszać z mojego zadupia do centrum, a Krakowskie Przedmieście znam już tak dobrze jak ongiś cholernego Reymonta("... i chodzisz po Chicago jakby po Radomiu.") . Tak więc jak widzisz, kaszana p o całości. Trzymaj się i niech kefir będzie z tobą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aleksandrze, a powiedz Ty mi, jakaż kontynuacja tegoż uciętego wątku mogłaby Cię zainteresować :)?

    OdpowiedzUsuń
  3. A skąd mam wiedzieć "jaka"? To co w końcu ty spędzałeś tę noc, nie ja. Co ja niby, porno - jasnowidz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaraz dam Śledziowi linka do bloga, zbereźniki jedne, żeby wam się głupio zrobiło :P

    Alex: Znając moją siorkę to w nocy pewnie było "porno"... ale od oparów fai ;)

    Wszystkiego dobrego na nadchodzący rok akademicki, dużo szczęścia i kolosów (im więcej kolosów, tym mniejszy materiał obejmują... ne? :) ), mało kaca itede... a za miesiąc będzie można pogadać jak ci się życie studenta podoba... No chyba, że napiszesz notkę :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Już sobie niewiadomo co wyobrażają. Dobrze Wam ćwiczenia umysłu robią, zreberźniczki moje :). Rozwieję wszelkie mity już za momencik, tylko się na moment od Internetu odłącze (niestety, dwa porty USB to mało, gdy oba są zajęte przez BlueConnect'a). Ogólnie to powiem Wam, że coś czuję głębiej niż w moczu, że to będą złote dni tego bloga. A przynajmniej do czasu rozpoczęcia właściwego roku akademickiego... ;)

    OdpowiedzUsuń