Jako, że dzisiaj blueconnect odmówił mi współpracy poprzez wprowadzenie limitu wysyłu (fak!), zapowiadana notka zostanie odłożona na jutro, kiedy dorwę się do lokalnego, mieszkalnego neta, ale obleganego przez współlokatorkę, a wszak "szanuj współlokatora swego, możesz mieć bardziej neta oblegającego" czy jakoś tak.
A jako że mam z tego tytułu mnóstwo wolnego czasu, postanowiłem wprowadzić w życie mój plan samorozwoju fizycznego. I zaręczam, że po yakich wakacjach jakie moje mięśnie miały od pompowania, to dzisiejsze wyrobienie z setką pompek i brzuszków było niezła mordęgą. Ale dało radę, szczególnie z brzuszkami. Takie tempo chcę sobie od tej pory utrzymywać, aż będę mógł bezproblemowo być na tym poziomie.
Wtedy dorzucę kolejne dawki, do bólu :).
Może na wojnę europejsko-rosyjską się zdążę na swój sposób przygotować.
A propos. Hail krach Wall Street, które dzisiaj straciło prawie 7% na kursie dziennym! Mam nadzieję, że do 5. października wszystko zbytnio nie podrożeje, bo muszę się na ten jubileuszowy dzień zaopatrzyć ;).
wtorek, 30 września 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz