niedziela, 21 października 2007

Zmiany

Scorpions - Wind of Change

Powiało zmianami na blogu. I tak- wciąż korzystam z tych monotonnych szablonów blogowych oferowanych przez serwis blog.pl. Są proste. Są przejrzyste. Są użyteczne. Lubię je jako neopozytywista.

IV Rzeczpospolita: Reaktywacja

Poważne zmiany szykują się też na stołkach sejmowych. I chociaż nie chciałem iść na głosowanie z powodu ogólnie niskiego poziomu kultury politycznej i polityków, jaką nam zafundowano w przeciągu ostatnich dwóch lat, to jednak POszedłem. I padło na PO. I nie boję się powiedzieć, że myślałem także nad PSL i PiSem. PSL- bo poczynili znaczne postępy jako partia, mają duże doświadczenie i tradycję. A politykę rolną swoją drogą można by zdecydowanie usprawnić. PiS- bo odpowiada mi polityka sprawiedliwości, dążąca do stabilizacji. I chociaż dość nieudolnie zostało użyte słowo "układ", to jednak jestem zwolennikiem likwidacji strategii "rękomyjstwa". I właśnie owo prawo i sprawiedliwość najlepiej PiSowi wychodzą.
Ale padło na PO. Bo nie na PSL i na PiS. Bo są zwolennikami sprawnej gospodarki (także poprzez wprowadzenie jewro), polepszenia stosunków zagranicznych i nakierowani na młode pokolenie. A ja chcę z tego ostatniego szczególnie skorzystać i czerpać profity ;). Byle tylko nie 15% podatek liniowy. To o wiele za mało, nie oszukujmy się. No chyba, że pozwolą sobie na inne reformy, które pozwolą wiele zaoszczędzić (a na to się zapowiada wg. programu). Albo ten podatek będzie wyższy (20-25% to minimum w takim przypadku, inaczej byłyby to podatki niższe niż obecnie).

Bruce Dickinson - Change Of Heart

Zmieniło się też sporo we mnie. Mam nowe cele, nowe priorytety, nowe zasady z którymi zapewne wiele z Was niedługo zostanie zapoznanymi. Tyczy się to głównie relacji z drugim człowiekiem, od wrogości, przez obojętność i zlewanie, po przyjaźń (bardzo nieliczne) i miłość (tylko jedna i niezmienna, Madziu).
Wszystko wskazuje też na to, że w końcu ulegają poprawie moje stosunki z matką. Dzisiaj np. poczęstowała mnie likierem limoncino, który przywiozłem jej 5 lat temu z San Marino, podczas wycieczki, o której już pisałem.
Strzeżcie się wszyscy i każdy z osobna.

Ciekawostka: Wstrzymuję się z wysłaniem tej notki, bo zdałem sobie sprawę z tzw. "Ciszy Wyborczej" XD. By był niepraworządny dowcip.
Ciekawostka 2: Cisza przedłużona do 22.55. Ale nie to jest najśmieszniejsze teraz, o 21.25. Jednemu dziennikarzowi się wyrwało podczas ogłaszania tej uchwały na żywo w PKW. Krzyknął "Co?!". Mam podobne zapatrywania jak tenże anonimowy obywatel XD. Serdeczne pozdrowienia dla niego.
Ciekawostka 3: I chyba pójdę spać, a notkę, którą czytacie, napisano 21.10.2007, ale zamieszczono 22.10.2007. Tyla.
Ciekawostka 4: Jednak zamieszczam dzisja XD. Platforma wygrała. I dobrze.

Pozdrawiam
krogulczas

piątek, 5 października 2007

18

Wyposażony w kartkę, zegarek, pióro, kserówkę tosta, dwa miśki, zdjęcie, sto PLN, 10 fajek i 8 kondomów, dwa sms'y, ok. 50 wspomnień, wiadomość na komunikatorze, ruszam dalej.
Wyposażony w te przedmioty, którymi w materialnie ulotny sposób manipuluje mój umysł, wyruszam dalej.
Wyposażony w to, co mi dane, wyruszyłem dalej.

5.10.2007

***



Ciekawy dzień. Przekręt za przekrętem- od widmowych uczestników seansu poniedziałkowego "Katynia", przez odkładanie pracy i klasówki z angielskiego, notatki z historii, polskiego i niemieckiego, aż po... sam nie wiem co. Właśnie nic. I koniec. Byle do przodu.

***



Zasadniczo nie czuję teraz niczego konkretnego. Ot dzień do przodu. Szkoła, dom, angielski, dom. Co mnie smuci, to to, że dzień takowy przeminął bez Magdy. To jest dopiero cholerny żal.

***



Jest mi naprawdę niedobrze. Cały dzień był równią pochyłą. Od szczytu o poranku do doła teraz. Nie mam już teraz na nic siły. Chcę jedynie wyrzucić z siebie ten paskudny nastrój.

***



Nie lubię pisać tak jak piszę. Pełen pesymizmu i żałości. Zupełnie jakbym kreował zupełnie inny obraz siebie...

***



O. Życzenia :D. Osteoporozy, ale zawsze.

***



Widzicie? Już jest lepiej. Warto jest mieć takie miejsce, gdzie można wylać własne żale. Przynajmniej te najgłupsze, które potrafią tylko prowadzić do destrukcji. Inne, te konstruktywne, ale na swój sposób destruktywne, zachowuję dla siebie. Głęboko. I metr głębiej.

Bruce Dickinson- All the young dudes

Well billy rapped all night about his suicide
Said hed kick it in the head when he was 25
Speed jive, dont want to stay alive when youre 25
And wendys stealing clothes from marks and sparks
And freddies got spots from ripping off the stars from his face
Funky little boat race

The television man is crazy, saying were juvenile delinquent wrecks
Oh man - I need t.v.? when I got t. rex?
Oh, brother, you guessed - Im a dude now

All the young dudes - carry the news
Boogaloo dudes - carry the news
All the young dudes - carry the news
Boogaloo dudes - carry the news

Billys looking sweet cos he dresses like a queen
But he can kick like a mule - its a real mean team
But we can love, oh yes, we can love
And my fathers back at home with his beatles and his stones
He never got it off with that revolution stuff
What a drag - too many snags

Well I drunk a lot of wine and Im feeling fine
I gotta raise some cat to bed
Oh, man - is that concrete all around, or is it in my head?
Brother, Im a dude now...

All the young dudes - carry the news
Boogaloo dudes - carry the news
All the young dudes - carry the news
Boogaloo dudes - carry the news

All the young dudes - carry the news
Boogaloo dudes - carry the news
All the young dudes - carry the news
Boogaloo dudes - carry the news

All the young dudes - carry the news
Boogaloo dudes - carry the news
All the young dudes - carry the news
Boogaloo dudes - carry the news


Pozdrawiam
krogulczas

niedziela, 16 września 2007

Przepraszam!

Wszyscy zwracają na to uwagę
Że zawsze może Ciebie zabraknąć
Bez Ciebie, Without you, Ohne dich
Można z tego wszystkiego oszaleć
Bo wystarczy tylko kochać się

Włosów zapach, ust smak
Nad stratą ciągle tylko dywagując
Bez Ciebie, Without you, Ohne dich
Jakby miał za moment świat runąć
A wszyscy robią dokładnie na opak

Kochać trzeba niedokończone chwile
Zamiast czekać kolejnej, żyć kolejną
Bez Ciebie, Without you, Ohne dich
Umieć przeżyć zgodnie z szarością
I żyć momentem, kiedy spotkamy się

Przez Magdę i dla Magdaleny

9.08.2007

piątek, 7 września 2007

Żółcioburzcy

Pomyślcie sobie o każdym kogo znacie z rocznika lat '70. Tzw. ludzie ok. 40 roku życia. Ludzie, którzy w wieku młodzieńczym widzieli jak upada komunizm itp. szczytne hasła bez znaczenia historycznego. Dzisiaj większość z nich to skończone, zawszone i w rzeczywistości zamknięte w sobie osobniki, które marzą jedynie o tym aby zapewnić sobie własną poduszkę wypchaną kasą po brzegi, aby mogli na nich usadowić swoje tłuste tyłki. Bezkrytyczni, pozbawieni świadomości społecznej, marzący o powrocie do lat młodości, nieważne czyim kosztem. Tacy właśnie osobnicy, wielce niezadowolenie ze swego życia, produkują kolejnych podobnych sobie, a jednocześnie napędzają tych, którzy już w tym wieku są. To się już staje ideologią.





***



Dawno o rodzicielce nie było. A kiedy usłyszałem to co usłyszałem od razu zebrała mi się ochota na pisanie. Ogromna.





***



Siedziałem sobie przed monitorem laptopa tak jak teraz. Czytałem sobie akurat blog który naprawdę mnie zainteresował tj. "Zostałaś zgwałcona", a na który trafiłem całkowicie przypadkowo, nawet nie pamiętam jak. Czytam go sobie i czytam i dopadło mnie ni z tego ni z owego pragnienie. Napicia się czegoś, żeby nie było, że podnieca mnie powyższa tematyka. Powodowany normalnym, fizjologicznym odruchem, skierowałem swe kroki ku kuchni do świeżo zakupionego dzisiaj kartonu z sokiem pomarańczowym, który już wcześniej sukcesywnie popijałem w podobnym co na daną chwilę celu. Dziarskim chodem pokonałem dystans może sześciu czy siedmiu kroków, kiedy zorientowałem się, że natrafiłem na rozmawiającą przez komórkę Elżbietę. Nawet nie wiem z kim rozmawiała. I usłyszałem ciekawe słowa: "...właściwie to jestem w stanie po wypadnięciu dwóch dysków dwa dni temu..." Dziękuję za informację, obywatelu RP Elżbieto Domagało. Wsadź sobie te kręgi... na miejsce. Sama.





***



Teraz pierwotna przyczyna notki, czyli dzisiejsza lekcja polskiego. "W Chałupie" W okna chałupy, zwrócone Ku chmurnej stronie zachodu, Bije i bije szaruga. A kropla deszczu za kroplą Wsiąka przez szybę stłuczoną, Którą zapchano szmatami. Snadź to ostatki sukmany, Bo skrawek, zewnątrz wiszący, Tedy owedy drucianym O szkło zaskrzypi haczykiem. Wicher szparami wciąż wieje, Że liść geranii i laku, Co w poszczerbionych doniczkach Na zgniłej stoją poręczy, Gnie się i razem z szarugą, Ze skrawkiem starej sukmany I z kroplą deszczu, sączącą Zlewa swe dreszcze w dysonans Nędzy. Na stole, w łyżce blaszanej Podpartej cegły odłamem, Pali się knotek, zasycan Kawałkiem świeżej okrasy, I rzuca mdławe światełko W zmrok zadymionej izdebki. W kącie, przy ścianie zapadłej, Na butwiejącej przyciesi Łyżnik o barwie brunatnej I o zębatej fasadzie: Na nim talerze gliniane, Dzbanek i garnki z żelaza, W połowie sadzą pokryte. Na ziemi woda we wiadrze O zardzewiałych obręczach I drwa, rąbane na jutro, Tworzą z łyżnikiem i knotkiem, Z garnkiem i miską dysonans Nędzy. Na ławie, wąskiej a długiej, O nogach górą zwężonych, Ślady spożytej wieczerzy: Kartofel łokciem zgnieciony, Szare łupiny, solnica I na dnie misy czerwonej Resztki zgęstniałej polewki. W małym piecyku żelaznym Tleją się jeszcze iskierki, Przez szpary kręgów złocistym Zabłysną czasem promykiem I żółte światło poleją Na mąką zaschły żurownik I na zmoczone pończochy, Które się suszą u brzegu. Oto je podmuch w tej chwili Rozszerzył w język płomienny, Gwiżdżąc w kominie dysonans Nędzy. Przy piecu starsza kobieta: Włos czarny, krótko ucięty, Zza błękitnego zawoju Na skroń się białą wysuwa, Powieki na dół spuszczone, Broda na piersi obwisła I ręce skryte pod fartuch. Tedy owedy, gdy wicher Głośniej zadzwoni o szyby, Budzi się z drzemki i oko To rzuci ku drzwiom zamkniętym, To znów, gdy słoma zachrzęści, Błyśnie z ukosa w kąt izby, Aż czoło w fałdy się zwęża. Oko niebieskie, ostatnią Paląc się jeszcze pięknością, Tworzy z tołubem wybladłym I z lic bruzdami dysonans Nędzy. Pod strzępem kołdry, na słomie, Zasłanej zgrzebnym płachciskiem, Szesnastoletnia śpi dziewka, Łokieć wsunęła pod głowę, Że aż koszula opadła Z wypełniającej się piersi. Ze stołu spływa żółtawy Tłuszczowej lampy promyczek I koralowe policzki Okrasza jeszcze różowiej . Czasem się w lekkim uśmiechu Rozszerzą wargi czerwone: Śni o paniczu z fabryki, Co ją ukradkiem pochwycił I udo przycisnął kolanem. Patrzaj! ten uśmiech i sen jej, I pierś namiętnie wydęta Łączą się w smutny dysonans Nędzy. Jan Kasprowicz Taki oto wiersz dostaliśmy do interpretacji na rozgrzewkę. Nasza zdolna klasa oczywiście w mig odgadła czego należy szukać aby zdobyć punkty- naturalizmu, elementów stylizacji, wyobrażeń, obecności świeczki i braku elektryczności i widma nędzy... duchowej. Aż dziw mnie wziął nie z tej ziemi, że moja nowa nauczycielka, mgr Kędra Aleksandra nie mówiła nic o rzeczywistej nędzy, nędzy jak najbardziej namacalnej, albo i nienamacalnej tak jak nienamacalny jest nieobecny chleb, pełny garnek czy chociażby częściowo zapełniony. No bo po co? Przecież człowiek w pierwszej kolejności żyje poezją, teatrem, nauką, postępem, modą i zdrowiem. Nie ma tak dobrze.





***



Aż się prosi o Abrahama Maslowa! Piramida potrzeb jaką stworzył jest naprawdę jedyną odpowiedzią na taki a nie inny stan rzeczy. Dlaczego? Bo nie jestem zwolennikiem wczuwania się w pozycje autora piszącego dany tekst i rzekomo w ideologie jaka mu przyświecała, czasy w jakich żył i biografię jaką miał na karku. O wiele ważniejsze są wnioski, które dać nam mogą czasy współczesne- czasy fizyki molekularnej, biotechnologii, inżynierii genetycznej, psychologii i socjologii. Szczególnie, że jedynie następuje marnowanie czasu kiedy nie dochodzi się do naprawdę pomocnych wniosków, które zaoszczędzają bardzo wiele wysiłku, energii i czasu. Dla mnie bezwartościowe jest gadanie o interpretacji, jeżeli wniosek jest beznadziejny. Tak już miałem z Raskolnikowem, z Rzeckim i Wokulskim, tak było z Tomaszem Judymem- wszyscy maksymalnie spłyceni lub uogólnieni. Opisani, ale tylko fizycznie. Procesy jakie nimi targały, syndromy, zespoły, zasady... wszystko to co się na nich składało. To, co było wypadkową nie tylko bohatera literackiego, ale wręcz namacalnego człowieka ze wszystkimi jego doskonale sparowanymi cechami, zarówno pozytywnymi jak i negatywnymi. To jest dopiero głębia postaci.





***



Tytuł notki mówi sam za siebie. Nowy dział notek zostaje oficjalnie powołany do życia. "Żółcioburzcą" może zostać wszystko i każdy. Wystarczy mnie zdenerwować swoją skromnością w prezentowaniu inteligencji.





***



Udało mi się wypisać. Spisałem to co chciałem. Dalej już nie piszę, tylko lecę do "Chłopów" tomu pierwszego oraz z Magdą pomówić bo szaleje mi ostatnio, a ja wraz z nią :P.



Pozdrawiam krogulczas

niedziela, 2 września 2007

Coś doło-podobnego

Marilyn Manson - The Nobodies
link Today I'm dirty
I want to to be pretty
Tomorrow I know, I'm just dirt
Today I'm dirty
I want to to be pretty
Tomorrow I know, I'm just dirt

We are the nobodies
Wanna be somebodies
We're dead, we know just who we are
We are the nobodies
Wanna be somebodies
We're dead, we know just who we are

Yesterday I was dirty
Wanted to be pretty
I know now that I'm forever dirt
Yesterday I was dirty
Wanted to be pretty
I know now that I'm forever dirt

We are the nobodies
Wanna be somebodies
We're dead, we know just who we are
We are the nobodies
Wanna be somebodies
We're dead, we know just who we are

Some children died the other day
We feed machines and then we pray
Look up and down mortified
You should have seen the ratings that day
Some children died the other day
We feed machines and then we pray
Look up and down mortified
You should have seen the ratings that day

We are the nobodies
Wanna be somebodies
We're dead, we know just who we are
We are the nobodies
Wanna be somebodies
We're dead, we know just who we are
We are the nobodies
Wanna be somebodies
We're dead, we know just who we are
We are the nobodies
Wanna be somebodies
We're dead, we know just who we are


***

Jeżeli czujesz się śmieciem- będziesz śmieciem. Jeżeli czujesz się silny- będziesz silny. Prosta kalkulacja.

***

No i się rozchorowałem. Akurat przed rozpoczęciem roku szkolnego. Nic nie wskazuje na to, że będzie to coś poważnego, ale biorąc pod uwagę, że do 15 września będę jeszcze pracować w księgarni po szkole do 18.00, kto wie jak skończę :D. Nie ma powodu dla którego miałbym przestać funkcjonować.

***

Do kobiet: Nie popełniajcie grzechu jaki zdążyła popełnić moja rodowita rodzicielka. Nie używajcie wobec faceta słów "Przecież wiesz, że jesteś słaby". Nie niańczcie go. Da se chop rade, ino mu spokój dojta! Do wszystkich: Nie krytykujcie nigdy osoby. Krytykujcie tylko to co wam się nie podoba, mówcie o zachowaniu, a nie o tym jaki ktoś jest. Warte zachodu, znak jakości ZONK (Znak Optymalnej Niezawodności Krogula).

***

DEZYDERATA Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi. Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych - są udręką ducha. Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości. Wykonaj swą pracę z sercem - jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu. Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa. Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia. Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa. Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie - wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze. Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą. Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat. Bądź pogodny. Dąż do szczęścia. Max Ehrmann

***

Prosty utwór, który potrafił się sprzedać. Zalecenia, rady, przestrogi. Przymilenie się do słuchacza. Otworzenie się na niego, a właściwie otworzenie go i wpasowanie się w jego potrzeby wyższego rzędu. Ci, którzy nie czują się bezpiecznie, uznają go zapewne za co najmniej infantylny. Ale cóż z nimi począć? Potrzeba bezpieczeństwa jest pierwotna- musi zostać zaspokojona w pierwszej kolejności. Praca w księgarni nauczyła mnie pewnej prawdy- że ludzie już dawno podejmują pewne decyzje. Trzeba im tylko czasami pomóc dowiedzieć się jaka to decyzja. I tu leży klucz do udanej transakcji. Zamiast sprzedać mapę za trzy złote polskie, która de facto jest kompletnie nieprzydatna, oferuje mu się atlas drogowy z pięciokrotnie lepszą skalą i dziesięciokrotnie wyższą ceną. Miłe uczucie.

***

O. Odkryłem skrót do wielokropka. „.” + „alt“. Alt plus kropka. Fajnie.

***

Podejmujemy decyzje. Fajnie, co? Wolna wola. Też luźna kwestia. To my decydujemy o tym kim jesteśmy, jacy dla siebie jesteśmy. Jacy jesteśmy dla siebie tacy jesteśmy dla innych. Rzecz jasna, kłania się w tym miejscu „Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe”. Do szczęścia nie potrzeba wiele. Wystarczy samo szczęście.

***

Rok szkolny nieubłaganie nadchodzi. Już jutro. Ostatni obowiązkowy rok nauki. Potem już tylko prawo na UW i amen :D.

***

Postanowiłem stworzyć pierwszy cykl notek. Obecna notka, jak i kilka poprzednio stworzonych, wejdą w skład cyklu „Inspiracja Osoby”, w skrócie IO. Każdy kto będzie czytać tę notkę, powinien wiedzieć, że jest zaadresowana właśnie do niego. Zostanie to wskazane mniej lub bardziej bezpośrednio. Ot własne, biurokratyczne zapędy mnie do tego skłaniają, lepiej się myśli ukierunkowuje, łatwiej jest się do kogoś zwrócić. W tej akurat notce do kogoś bardzo bliskiego.

Pozdrawiam krogulczas

niedziela, 19 sierpnia 2007

Gdybyście mieli jedno pytanie do Boga, a on by na pewno odpowiedział, jakie byłoby to pytanie?

Myśleliście kiedyś nad tym?

***

Kiedyś zadałbym mu pytanie "Kiedy skończy się świat?", ale dzisiaj wiem, że nie chciałbym marnować jednego jedynego pytania skierowanego do Boga na pytanie dotyczące przyszłości. No bo co za zabawa, kiedy znamy przyszłość? Żadna. Wylatujemy z życiowej gry.

***

Dzisiaj zapytałbym go zapewne o coś w stylu "Czy mogę moje pytanie przekazać komuś innemu? Bo ja nie mam pomysłu, który by mnie interesował."

***

Odnalazłem Boga. Od odrzucenia Jego istnienia i ateizm, przez stopniową akceptację, zwaną deizmem, aż po wiarę. Zwykłą wiarę, że On istnieje. Nie modlitwy na prawo i lewo, do kościoła do niedzielę itp. Istnieje i to mi naprawdę wystarcza. Znam go na tyle na ile pozwoliły mi moje dotychczasowe nauki, myśli i badania z zakresu matematyki, fizyki, biologii, teologii, filozofii, socjologii, psychologii i innych.

***

Nie zobaczycie mnie w kościele zbyt często. Ale to nie od tego zależy gdzie lub kiedy jesteś, ale kim jesteś.

***

On nie jest sprawiedliwy. To ludzki wymysł aby sprawiedliwość determinowała pozycję. Sprawiedliwość, wbrew pozorom, jest bardzo relatywnym i subiektywnym zjawiskiem. Sprawiedliwość obiektywna- taka nie istnieje, gdyż ludzie nie są w stanie jej określić. Nie jest ona nawet Boską domeną, gdyż także i Boga się kwestionuje wraz z Jego sądami. Chociaż...

***

Może sąd obiektywny to w istocie Sąd Ostateczny? Nie. Przecież on także będzie subiektywną oceną Boga. A, jak powiedział prymas Wyszyński, "On nie ma obowiązku nas słuchać" i nie będzie postępował wg. naszych ziemskich reguł. Chociaż czy na pewno? Na pewno! Przecież są 50% szanse na to, że to Jego słowa są prawem oraz 50% szanse na to, że to nasze słowa stały się Jego. W obu przypadkach, zapis ludzki zniekształca te prawa. W obu przypadkach, będzie to subiektywny osąd- Boski oraz Ludzki. Tak więc sprawiedliwość obiektywna nie istnieje.

***

Lecz to nie rzutuje. Akceptuję Jego niedoskonałość, bo On akceptuje moją. Poza tym pamiętajmy, że byty idealne nie istnieją, tak więc dając dowód temu, że Bóg nie jest idealny, daję dowód na jego istnienie. Każdy tworzy własnego Boga. Niektórzy przyjmują Go od innych, inni tworzą Go wciąż na nowo. Jedni poddają się mu, inni są bogobojni, a inni z nim walczą, jak Izrael w namiocie walczył z aniołem Pańskim. Jedni nazywali go "Panem", inni zaś wolą "Libido". Bo prawda jest taka, że trzeba podążać własną ścieżką. On nie da nam nawet drogowskazów, które są tak bardzo obecnie popularne jako alegoria Pana. Wręcz przeciwnie- będzie wspierał, pochwalał, zachęcał. Ten własny prywatny Bóg da siłę w obliczu niezniszczalnego, da rozwiązanie w obliczu nierozwiązywalnego, odnajdzie co schowane, kupi kartę Mastercard aby rozkoszować się tym, co bezcenne, głodnych nakarmi, a kołaczącym otworzy. To od każdego z nas zależy, co nasz Bóg uczyni.

***

Obawialiście się, że Magda będzie na mnie działać twórczopędnie. Dobrze się obawialiście, bo wczoraj przypomniała mi o tej piosence ;). To Madzi dedykuję tą notkę- za to, że mnie akceptuje :*.

Joan Osbourne- If God was one of us clip na youtubie If God had a name, what would it be
And would you call it to his face
If you were faced with him in all his glory
What would you ask if you had just one question

And yeah yeah God is great yeah yeah God is good
yeah yeah yeah yeah yeah

What if God was one of us
Just a slob like one of us
Just a stranger on the bus
Trying to make his way home

If God had a face what would it look like
And would you want to see
If seeing meant that you would have to believe
In things like heaven and in jesus and the saints and all the prophets

And yeah yeah god is great yeah yeah god is good
yeah yeah yeah yeah yeah

What if God was one of us
Just a slob like one of us
Just a stranger on the bus
Trying to make his way home
He's trying to make his way home
Back up to heaven all alone
Nobody calling on the phone
Except for the pope maybe in rome

And yeah yeah God is great yeah yeah God is good
yeah yeah yeah yeah yeah

What if god was one of us
Just a slob like one of us
Just a stranger on the bus
Trying to make his way home
Just trying to make his way home
Like a holy rolling stone
Back up to heaven all alone
Just trying to make his way home
Nobody calling on the phone
Except for the pope maybe in rome


Pozdrawiam krogulczas

P.S. Ludzie... nie wstydźcie się! Komentarze nie gryzą, a wiem, że każdy myśli, mimo, że czasami można stwierdzić coś zupełnie innego :D. Wrzucajcie swoje przemyślenia/refleksje/luźne uwagi. W komenatrzach do notki, czy też w Księdze Gości- to nie ma znaczenia ;).
P.S. 2 Serdeczne podziękowania dla Alexa za regularne dawanie znaku, że czyta. Nie mogę się poszczycić równą gorliwością w komentowaniu u Ciebie, ale tym bardziej jestem Ci za to wdzięczny ;).

poniedziałek, 13 sierpnia 2007

Pomyślmy

Ciekaw jestem jak szybko mogę coś zaimprowizować. Tak, aby miało to sens. Używając słowa mówionego zazwyczaj nie myśli się o tym, jest tym samym łatwiej. Dlaczego? Bo rozmawiamy zazwyczaj na określony temat. W przypadku, kiedy temat jest określony, o wiele łatwiej formułuje się myśli.
Czy więc jeżeli wykorzystam fakt, iż moje myśli nieustannie kłębione są przeze mnie wokół jednego tematu, to czy możliwym jest dojście do jakichś konkretów?

***



Nigdy nie myślałem o pisaniu jako o czymś co mógłbym robić zawodowo. Nadal nie myślę. Nie widzę w tym również żadnego hobby, albowiem takowe kojarzy mi się z czymś regularnym. A siebie regularnym nie mogę pod żadnym pozorem nazwać. Zwariowałem. I to chyba automatycznie dyskredytuje moją skłonność do regularnego myślenia. A szkoda, bo ma ono wiele zalet.

***



Przede wszystkim najważniejsze w zdolności myślenia regularnego jest dostrzeżenie faktu i akceptacja istnienia oraz jednocześnie totalna dyskwalifikacja wartości myślenia nieregularnego. Jeżeli nie rozpoczniemy procesu myśleniowego od poddania się tej prostej myśli, nie mamy co liczyć na korzystania z dobrodziejstw myślenia regularnego.
Spora strata jakby się nad tym zastanowić.
Dobra, mamy opanowane istnienie myślenia nieregularnego. Pierwszy z naszych kłopotów mamy z głowy. Czas na krok drugi, po którym rzadko kiedy jest możliwość odwrotu i powrotu o stanu poprzedniego, nieregularnego myślenia. Tym krokiem jest poznanie i obcowanie z ludźmi myślącymi regularnie.

***



Jeżeli miałbym się czegoś czepiać to tego, że nie jest to taki znowu krok, albo anatomia człowieka zmieniła się jakoś znacząco wtedy kiedy ostatnim razem zdrzemnąłem się podczas biologii. Przecież proces przestawania z człowiekiem jest długotrwały jak... jak długość takiego procesu! Nieważne co się mówi, ważne jest że w tym momencie naprawdę zaczynasz się dostosowywać do wymogów grupy. Sory Gregory, nie ma „Zmiłuj się, o Jezusie Nazareński i Matko Boska Fluorescencyjna!”. Nie ma takich luksusów. Ale za to czekają inne- wystarczy być cierpliwym. Wiem, to jest okrutne, ale pomyślcie, że to nie potrwa długo. Odrobinę zapału, cierpliwości i ofiarności!

***



Wreszcie krok trzeci- zacznij myśleć regularnie. Spokojnie, to nie jest niz trudnego. Właśnie dlatego najpierw przebywałeś tyle z innymi myślącymi regularnie, abyś poznał ich i ich sposób myślenia, a oni Twój. Wiedzą o Tobie tyle, że są w stanie wyjść Ci z pomocną dłonią jeżeli tylko ich do tego skłonisz gdy tylko będziesz tego potrzebować.

***



Ale tyle mówię o stawaniu się myślącym regularnie, a nie podałem ani jednej zalety. Nadrabiam, nadrabiam! Już nadrabiam i przepraszam!
Myśląc regularnie, nie myślisz regularnie. Jesteś wyjątkowy, lepiej i sprawniej funkcjonujesz, lepiej czuje się Twoje ciało. Umysł nie jest już trapiony tyloma problemami co niegdyś, bo wiele z nich zostało wyeliminowanych!

***



Myślcie nieregularnie. Zaklinam, myślcie nieregularnie! Inaczej skończycie w pierwszej gorszej sekcie, zwabieni tam odrobiną manipulacji poprzez danie nadziei na lepsze jutro, które zapewni Wam kolejne boskie wcielenie boskiego bożka/Boga/boga/Bożka. Niekoniecznie zresztą to musi być sekta- bardziej odpowiednie słowo to „sieć”, w którą się „zaplączecie”. Sugestia, rozwinięcie, odrobina krytyki kontrastowej, potwierdzenie gotowości na wszystko, poczucie wyższości, prowokacja strachu... Słowniczek manipulowanego. A właściwie- manipulatora.
Bądź konsekwentny i myśl tak jak ktoś zechce, zamiast myśleć na każdym kroku- oto klucz do oddania własnej woli komuś innemu. Myślenie nie boli, ale jednak wiele osób nie zdobywa się na nie. I nie mam teraz ochoty wnikać „dlaczego?”. Ni mnie to ziębi ni mnie to parzy. Ale myślą np. manipulujący- i od razu widać kto ma przewagę :D.
Ale jesteśmy tylko zwierzętami bez futra. I dlatego tak bardzo kochamy dominować w drabinie hierarchii...

Metallica- Prince Charming

There's a black cloud over head, that's me
And the poison ivy chokes the tree, again it's me
I'm the filthy one on Bourbon Street, you walk on by
I'm the little boy that pushes hard and makes him cry

There's a dirty needle in your child, haha, stick me
Empty bottles still in hand, still dead, still me
I'm the suit and tie that bleeds the street and still wants more
I'm the 45 that's in your mouth
I'm a dirty, dirty whore

Yeah, look it's me
The one who can't be free
Much too young to focus, but to old to see
Hey, look it's me
What no one wants to see
See what you brought this world
Just what you want to see
Hey ma, hey ma, look it's me

Yeah, he wants to become father now, me again, me
The marks inside your arms spell me, spell only me
I'm the nothing face that plants a bomb and strolls away
I'm the one who doesn't look quite right as children play

Yeah, look it's me
The one who can't be free
Much too young to focus, but to old to see
Hey, look it's me
What no one wants to see
See what you brought this world
Just what you want you want to see
Hey ma, hey ma, look it's me

Look up to me
What to be and what to fear
Look up to me
Look it's me, at what you hear
See right through me
See the one who can't be free
See right through me
Look it's me what no one wants to see

Hmm, now, see the black cloud up ahead, that's me
Hmm, and this poison ivy chokes the tree, again it's me
I'm the filthy one on Bourbon Street, you walk on by
I'm the little boy that pushes, pushes, makes him cry

Yeah, look it's me
The one who can't be free
Much too young to focus but to old to see
Hey, hey, look it's me
What no one wants to see
See what you brought this world
Just what you want you want to see
Hey ma, hey ma, look it's me

Hey ma, hey ma, look it's me



Pozdrawiam
krogulczas