Dzisiaj miałem ogólnie rzecz ujmując bardzo wesoły dzień i zarazem pełen niespodzianek dzień. Zaczęło się niewinnie od sprawdzianu z informatyki z HTML'a. Po tymże sprawdzianie dowiedziałem się o klasówce w biologii którą podejrzewałem o nastąpienie dopiero ok. piątku. Ale jakoś to było- w w sobotę nad tym poślęczałem, potem na kolejnych lekcjach też się pozerkało i jakoś to ostatecznie było. Na fizyce zaś wpadłem w trans śmiechu wewnętrznego na widok tych wszystkich śmiesznych cyferek, definicji i wzorów jakie nam zafundowała babka podczas kartkówki :D. Bardziej się śmiał kolega z ławki z którym miałem przyjemność przypadkiem siedzieć (za co mu się dostawało co chwila nawiasem mówiąc).
***
Lecz nie to jest celem tejże notki.
***
Trudno mi było dopasować muzykę do mojego pobytu w domu. Najpierw puściłem soundtrack z World of Warcraft- czułem się przy nim bardzo dziwnie. Niepokój narastał we mnie, chodć miałem na celu jego likwidację.
Bo dzisiaj właśnie zdałem sobie sprawę z tego jak istotną sferą życia człowieka jest sfera duchowa jej zaspokajanie, ale jednocześnie ekspozycja.
Myśli tłoczą się w mojej biednej głowie, lecz mam nadzieję że jakoś to będzie. Z Metalliką w tle łatwiej jest to ogarnąć, lecz trudniej się pisze. Świadomość prawdy życiowej mówiącej o duchowości jednak nie pozwala mi przestać.
Otóż to. Człowiek odczuwa potrzebę ciągłego zaspokajania swej duszy. Nie może zwyczajnie zaakceptować samotności, chociażby się bardzo chciało. Muszę powiedzieć, że był czas kiedy żyłem jako odludek, udający osamotnionego z powodu niezrozumienia mojej osoby przez wszechświat szeroko pojęty. Dzisiaj żyję w podobny sposób, lecz wtedy nie dostrzegałem potrzeb swojej duszy, mimo, iż to sobie usilnie wmawiałem. Ale oszukiwanie samego siebie należy do efektów ubocznych hipokryzji cywilizacji (o której już kiedyś pisałem), więc nie jest to bynajmniej dziwne z mojej strony.
Prędzej dziwnym należałoby nazwać to, że chyba wreszcie dojrzałem duchowo do bycia z kimś. Przestałem na całe szczęście myśleć zachodnimi stereotypami- byleby tylko do pierwszego seksu i wyzbycia się dziewictwa, a potem... na co komu plany na potem?
Nie.
Mimo, iż wcześniej już zakładałem dłuższy związek (naturalnie, dłuższy jak na mój wiek) jeśli już miałbym się z kimś wiązać, to wciąż nie mogłem wyzbyć się tego sposobu myślenia. Teraz nareszcie mi się to udało. Teraz wiem, że chciałbym z kimś zwyczajnie przebywać i mieć świadomość, że tej osobie jest ze mną dobrzei i że w każdej chwili mogę w niej szukać wsparcia, a ona zaś może znaleźć wsparie we mnie. Tylko po to, żeby zwyczajnie być razem.
***
Do nawału tych przemian i wniosków doszło podczas rozmowy z moimi dwoma przyjaciółkami, w parku, pod bardzo zniekształconym drzewem. Ich zdaniem, drzewo to jest przepełnione jakimś żalem, smutkiem, może rozpaczą... Osobiście jestem nastawiony sceptycznie do tego typu rzeczy, lecz ich słowa poruszyły mnie, moją wyobraźnię i mój umysł do niezwykłych wniosków. Z niecierpliwością oczekuję nocy- ciekawość nie pozwala mi dłużej oczekiwać i zobaczyć co takiego może mi się przydarzyć w snach. O ile coś się wydarzy. Lecz... kto wie? Pośpimy, zobaczymy.
***
Sądziłem że z długością notki będzie o wiele gorzej (naczy się do słów jakie w tej chwili czytacie doszlibyście kilka minut później :P). Wyszło dość znośnie i przyzwoicie jak na moje możliwosci.
Ostatnią kwestią jaką poruszę w tej notce jest nieco opóźniona rocznica :). Blog istnieje od 1 kwietnia 2005 roku i nie sądziłem przez jakiś czas, że coś z niego będzie, lecz na całe szczęście stał sie dla mnie miejscem, gdzie od czau do czasu mogę swobodnie wyrzucić z siebie to co mnie dręczy. Blogowi tym samym dziękuję za współpracę i mam nadzieję, że nie będzie to moja ostatnia notka :).
Pozdrawiam
krogulczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz