Małachowski (Polska) vs. Kanter(Estonia)
Powiem tylko jedno- aż miło było na to popatrzeć. Osobiste gratulacje dla naszego dyskobola.
I to właściwie jedyny absolutnie pozytywny akcent dzisiejszego dnia. Dla mnie tą radość przyćmewa wynik kolejnego dzisiaj pojedynku, tym razem na arenie politycznej.
Tusk (PO) vs. Kaczyński(PiS)
Orędzie do Narodu pana Prezydenta wyprzedziło orędzie Prezesa Rady Ministrów. Chociaż wszystkie serwisy informacyjne wzbudzają panikę, że mogłyby być aż dwa orędzia (gdyby nie łaskawa decyzja PRM rzecz jasna), 1:0 dla Kaczyńskiego powinno zostać jturo wyrównane na 1:1 z zapowiedzią kolejnych punktów, bowiem to właśnie w kancelarii premiera dojdzie do podpisania paktu o budowie tarczy antyrakietowej.
Sikorski (Polskie MSZ) vs. Rice (Department of State)
A to ocenimy jutro. Podobno mamy lepszą umowę niż Czesi, którzy nawet palcem tknąć, stopy postawić ani okiem spojrzeć na amerykańskie bazy nie mogą. Wierzę jednak, że obrany przez nas kurs prowadzenia negocjacji z Ameryką był możliwie nieustępliwy, a zarazem najzwyczajniej w świecie- mądry. Ocenimy jutro.
Dubcek (Czechosłowacja) vs. Gomułka (PRL... ZSRR?)
Ciekawe, że właśnie jutro, 20 sierpnia 2008 roku ma zostać podpisana umowa mówiąca o budowie amerykańskich baz na terenie państwa, które dokładnie 40 lat wcześniej wkraczało siłami przeszło 30. tysięcy żołnierzy na teren innego państwa, w którym mają zostać zainstalowane analogicznie działające bazy. Przypadek, ironia czy cios?
Rosja (Rosja)vs. Gruzja (Gruzja)
Tutaj owacje na stojąco dla obu przedstawicielstw. Jedni drugim do gardeł skaczą, ale czynnik militarny już tak na facetów od wojny działa. Gruzinom współczuję, Rosjanom kibicuję. Albo na odwrót.
NATO (NATO) vs. Rosja (Rosja)
Wszystko zależy od tego, jak na to spojrzeć, bo np. w 1914 roku wystąpienie Serbii przeciw Austro-Węgrom miało podobny przebieg- szybki zryw na potężniejsze państwo, a potem lata płaczu, łez i przelanej krwi. Wtedy Austro-Węgry tak samo występowały w obronie swoich praw, lecz doskonale wiemy, że mieli apetyt na Bałkany.
Dzisiaj mówi się o prowokacji ze strony Rosji celem wprowadzenia przychylnych Kremlowi rządów na Zakaukaziu.
Jak towarzyszom znad Wołgi nie wyjdzie, to dostaną dwa potężne policzki w kierunku odizolowania ich od polityki wielkiego świata: z jednej strony wspomniane powyżej tarcze antyrakietowe, z drugiej uniezależnienie się od dostaw ropy przez terytorium Rosji (wszyściutkie ropo- i gazociągi ze Wschodu biegną właśnie przez jej terytorium) poprzez budowę korytarza energetycznego przez kaukaskie republiki.
Cóż, Ameryka ma Irak i Wenezuelę, dlaczego Europa nie miałaby mieć Azerbejdżanu? Aloha, polityko kolonialna! Tfu, globalizacyjna! Tfu, społeczności międzynarodowej!
A do diabła z wami. Jeszcze trochę i doczekam się wojny prewencyjnej wobec wojny prewencyjnej wszczętej z powodu zagrożenia wojną prewencyjną powodowaną wojną prewencyjną. God bless us/US.
wtorek, 19 sierpnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

"Przypadek, ironia czy cios?"
OdpowiedzUsuńRaczej świadome "rozwalanie Jałty"( termin bodajże F. Mitteranda). I nie próbuj na obecną Polskę zrzucać odpowiedzialności za współinterwencję PRL w '68, bo to trochę, pardonnnez - moi, śmierdzi. Fakt, że Czesi mieli to nam za złe, fakt, że przydałyby się oficjalne przeprosiny(może jakieś były?), ale do diaska nie była to decyzja suwerennego państwa polskiego, tylko ZSRR i bandytów rządzących wtedy z ich łaski nad Wisłą. Prawdą jest np. że Gomułka był bardzo na „tak” jeżeli chodzi o interwencję. Ale obecna Polska powstała z wysiłku wielu szarych ludzi, którzy chcieli takich gomułków (i innych gomułów) posłać na śmietnik.
Mój drogi panie, gdzież bym śmiał obarczać Polaków za tą interwencję? W kwestii niesuwerenności tej decyzji jesteśmy jak najbardziej zgodni. Dostrzegam jedynie ciekawą sytuację, jaką świadomie lub nieświadomie politycy nasi i naszych sojuszników ukartowali tj. że w 40. rocznicę początku operacji "Dunaj" podpisują porozumienie wymierzone po części w niegdysiejszego oprawcę (wytłumaczenie: skoro Rosjanie sami się burzą i tym samym przyznają do tego, że akty te są wymierzone w nich, no to...).
OdpowiedzUsuńNo cóż, marzy się sytuacja, kiedy Rosji zostaną wreszcie wybite zęby. I to raz na zawsze. Aby z państwa o zapędach imperialnych zmienili się w coś nareszcie niegroźnego. Tak jak się stało z Francją w 1940, z Niemcami i Japonią w 1945. Jeżeli tego dożyję, będę mógł o sobie powiedzieć, że miałem szczęście.
OdpowiedzUsuń