Bójcie się swoich słów. Komentarze nie znają dnia ani godziny kiedy dostaną okazje stać się notką.
Aha. No.
***
Kocham gorączkę w nocy. Dzięki niej przespałem 4 godziny, a kiedy nie spałem, brałem udział w Rewolucji Francuskiej. Albo topiłem się w cysternie z mlekiem, dochodząc do wniosku "Kurde! Głupio tak umrzeć od efektu laktacji krowy". Ale nie przeszkadzało mi to i napawałem się tą wizją, chociaż po raz pierwszy zdarzyło mi się w moich nocnych majakach nie wyjść z sytuacji obronną ręką, ale rzeczywiście pójść... na dno.
Ale udusić się od mleka. W sensie być w mleku, które momentalnie zamienia się kożuch. Na początku wystarczy go rozrywać, ale potem, kiedy ten kożuch odkładał się na rękach, złączył się z tułowiem i nie pozwalał na ruch, w końcu się dusisz.
Nie mierzyłem sobie gorączki w nocy :D. Ale musiałem mieć nieźle nagrzane, chociaż dzisiaj rano przyjemnie spadło do 35,5. Aż przyjemnie jest wspomnieć epizod, kiedy miałem pisać klasówkę z niemieckiego w klasie gimnazjalnej (trzeciej bodajże).
Jak to bywa ze sprawdzianami- dla Romka mundurek założę byle nie pisać. Wmawiałem więc sobie jaki to ja słaby jestem, jak to się niedobrze czuję, jak to mi słabo, jak to mi niedobrze... No i poczułem się niedobrze. Bardzo źle. Totalnie fatalnie. Udało mi się wyrwać do pielęgniarki, ta niczym niestrudzona zmierzyła temperaturę... i wyszło 34,7. "Jeszcze 0,2 stopnia niżej i powinieneś być martwy"- usłyszałem w ramach komentarza do tegoż stanu. Ale sprawdzian mnie ominął.
***
Odpoczywam sobie intensywnie. Jutro co prawda matura z polskiego, ale skoro już idę na Jana, czyli partyzanckiego kozaka, to się tym nie przejmuję. Szkoda tylko, że muszę być w szkole już o 7.30... O, i długopis jaki kupić w sklepie. Może będą. A może nie.
Powodzenia wszystkim z I LO. Za jakiś czas usłyszycie ponownie to samo >:).
Pozdrawiam
krogulczas

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz