niedziela, 30 grudnia 2007

Spacefuck

Blog Drone

Dlatego pamiętajcie- jeżeli kiedyś będę miał napad emo, skorzystam z powyższonego bota. Jeżeli wam przytrafi się takowy napad złych, czarnych, samobójczych, będziecie mieli ochotę przeistoczyć się w spacefuckera, lub po prostu w lubieżnych, obleśnych i naprawdę chorych myśli, czujcie się swobodnie i jak u siebie i załóżcie albo bloga tymczasowego_samobójcy_aż_mi_krew_się_..._znudzi, albo poszukującego spełnienia na gwałt i poprzez gwałt eroto13.
Z drugiej jednakże strony, niefajnie się stanie, jeżeli nie stworzycie czegoś nowego, bo nie powiększycie bazy biednego dronika :).

A jako dodatek, niewielka ankieta. Kończy się w poniedziałek 7 stycznia 2008. Do znalezienia pod archiwum. Miłej zabawy!

Komentarze "naprawione" :)

Hłe hłe.
Bardzo zabawny ten blogspot- domyślnie ustawia niemożność komentowania używkownikom anonimowym, a jedynie blogerom z krwi i kości w serwisie blogspot :). Zostało to już przywrócone do porządku.
I takie głupie wtopy się zdarzają ;). Nic to. Teraz działa jak natura moja chciała i możecie w pełni komentować moje poczynania. Do czego też gorąco nakłaniam!

Remont!

Tym razem dokładnie napiszę co się w tej nowej odsłonie bloga szykuje.
Przede wszystkim określiłem o czym będzie. O mnie jako blogerze. Pisany moim spojrzeniem na świat.
Będę tu umieszczać własne rady dla blogerów startujących, dla ludzi mających własne życie, dla ludzi lubiących dobrą muzykę, film i książkę, mających własną filozofię życia i tych szukających jej. Będę ich podziwiać, chwalić, poniżać, radzić im, krytykować, brać lekcje i dawać nauczki.
Będę tu wrzucać ulubioną muzykę poprzez serwis Putfile.com, który poznałem dzięki Kominkowi. Bo muzykę lubię, chociaż leniwy jestem aby jej poszukiwać. Ale znajduję to co mnie interesuje. Oczywiście jeżeli coś już będzie zamieszczone, to zwyczajnie przystosuję brzytwę Ockhama do współczesnych realiów i nie będę powielać plików już istniejących ;).
Chcę aby to miejsce było miejscem relaksu dla każdego poprzez umieszczanie różnorodnych treści. Nie ważne o czym, ważne- jak. To forma będzie tu istotna. Niech każdy realizuje swoje ambicje, swoję zainteresowania, wizje, marzenia. W najgorszym przypadku będzie to kilka wpisów dziennie. W najlepszym- jeden na dzień, może na parę dni.

***


Dlaczego blogspot?
Bo nie blog.pl. Serwis ten, pierwszy, najstarszy i kultowy w polskiej blogosferze, pomimo szczerej chęci modernizacji i nadążenia, nie doszedł do poziomu który mnie zadowala. Poza tym, że edytor tekstu został spaprany do granic możliwości, nie ma w istocie nowych możliwości. Serwis jako całość jest fajny- mówię to bo w swoim czasie za niego zapłaciłem :P. Wprowadzono Debaty, czyli zachetę do rozwoju poprzez dyskusję. Ciekawy pomysł, ale jak do tej pory nie trafiłem na ciekawy temat- od wyborów, przez Święta po Nowy Rok. Może jak skończy się taki oklepany okres, zacznie się coś ciekawego.
Tymczasem co daje mi blogspot? Lepsze zarządzanie, rozbudowany graficznie interfejs, nowoczesne szablony (poczas gdy na blogu.pl co najmniej od trzech lat widzę jedno i te sam- wcześniej blogowania nie znałem, więc ręczę jedynie za ten okres). Na blogu miałem tylko jeden extra dodatek- Linki. Tutaj mam linki i wpływ na nie, etykiety postów, rozbudowane archiwum, ankiety, możliwość prostego lokowania elementów strony w miejscach dla mnie dogodnych i inteligentny edytor html- nie muszę mu wpisywać br aby przenieść się do następnego wiersza, a jednocześnie mogę swobodnie w trakcie pisania wstawiać kod html. Eh, dlaczego blog.pl od tego akurat odszedł? Bo cholera jasna- miał takie cuda wianki prosto i przyjemnie!

***


Scott Mathews - Lithium Flower
Słynny Lithium Flower, wsysający mi mózg już kolejny dzień. Ale zaczynam w końcu odczuwać przesycenie :D. Jednocześnie pierwszy plik uploadowany do tegoż serwisu. Zapraszam serdecznie do słuchania. W razie potrzeby, mozna ściągnąć z wspomnianego już Gendou.com.

P.S. Parapetówa nadal otwartą propozycją ;).

sobota, 29 grudnia 2007

Przeprowadzka!

Dzieło ukończone. Po ponad 5 godzinach przenoszenia, układania, wklejania, wycinania, kopiowania, sklejania, pisania, poprawiania, weryfikowania i wreszcie publikowania, blog krogulczasowy został przeniesiony na nowy serwis. Wszelkie notki zostały przeniesione dokładnie w to samo miejsce, uwzględniając czas ich powstania, i chronologię tym samym. A muzyka nieustannie leciała w uszach :D.
No, nie wiem jak wy śpiochy, ale ja to zmęczony jestem :D. Jak się wyśpię to uzupełnię notkę o parę powodów przenosiń, wspomnianych już wcześniej jak i paru innych, czyli krótko (amatorsko :P) o serwisie blogspot.
Wstępnie jedynie powiem, że dążę do modernizacji działalności bloga. Będę w pełni wykorzystywać możliwości jakie daje blogspot, bo jest ich bardzo wiele. Mam nadzieję, że docelowo miejsce to stanie się skarbnicą wiedzy, rozrywki, newsów z różnych dziedzin, linków i wreszcie moich publicystycznych wypocin ;). Pierwsze zadanie na Nowy Rok wyznaczone :D.

Pozdrawiam
dumny z siebie jak cholera
krogulczas

P.S. Ktoś chetny na parapetówkę? :D

Każde marzenie jest proroctwem.

Jeżeli ktoś z odwiedzających tego bloga ma jakieś ciekawe materiały o manipulacji wszelkiej maści, z przyjemnością się z nimi zapoznam :). Mój temat maturalny jest ściśle związany z zagadnieniem i językiem manipulowania, a już po prezentacji, gdzieś w maju, opublikuję swoją pracę- ot jako zapychacz ;). W niej m.in.
-Jak Saddam Husajn przetrwał 40 lat?
-Czemu amerykańscy żołnierze w pewnym momencie swej niewoli woleli sławić znienawidzony i przerażający komunizm niż umiłowaną od dzieciństwa ojczyznę?
-W którym momencie życia niemowlaka zaczyna się jego kariera manipulatora.
-Jak psy zostają prawnikami w pół roku.
-Trochę o profilu osoby manipulowanej z perspektywy Tartuffe'a- manipulatora idealnego.
I jeszcze trochę.
Macie okazję do współtworzenia przyszłej notki, oraz dodatkowo możecie liczyć na moją skromną acz miłą wdzięczność :).

***


Ostatnimi czasy dochodzę do wielu wniosków na temat postępu życia ludzkiego. Wczoraj na ten przykład wywiązała się ciekawa rozmowa między mną a Aleksem. Zaczęła się od polecenia mu paru serwisów pornograficznych a skończyła na kryzysie sztuki. "Jakim kryzysie?"- takie było moje stanowisko. "Kryzysie!"- to zaś jego. Oczywiście dużo kulturalniej, w sposób bardziej rozbudowany i elokwentny, a nawet angażujący autorytety literackie (jak się bez nich nie obyć?).
Skończyło się na wciśnięciu mi e-booka "Stulecia kłamców". Z tytułem już mogę się zgodzić :). Zaopatrzę się chyba jednak w papierową wersje- taką wolę bardziej.

***


W jaki sposób człowiek może cofnąć się w rozwoju? Stojąc w miejscu!
To bardzo proste jak widać. Jeżeli płyniemy z duchem czasu, nadążamy za nim, to jesteśmy w istocie na bieżąco, a nawet trochę do przodu. Stojąc w miejscu, zostajemy w tyle. To tak jakby brać udział w wyścigu kolarskim- nie dość, że nie być w czołówce, nie być na pozycji do zdobycia czołówki, to jeszcze opuścić peleton, zatrzymując się.
Dlatego też jedyną odpowiedzią jest ciągły postęp i rozwój. Ważne jest jednak aby nie był to rozwój pozorny. Zajęcie czasu to jeszcze nie rozwój. Na pewno rozwijającym dla mężczyzny czy kobiety nie będzie wykonanie stu sum (dodawanie) dwóch subiektywnie małych liczb. Rozwijające za to na pewno będzie nauczenie się obliczania PIT'u na własne i cudze potrzeby. Tak samo rysując tylko jedno oko, nie nauczysz się rysować symetrycznie pary oczu. Smarować chleb kromką będziesz zawsze, ale czy tak łatwo pójdzie Ci z pieczeniem Bażanta po Very Odlueguemu?
Oczywiście rzucając się z chleba i masła na bażanta prawdopodobnie skończylibyśmy obciążeni sporym rachunkiem za bażanta, przyprawy, spowodowanie pożaru, interwencję straży i odszkodowania dla sąsiadów. Pojawia się więc sztuka niemała- oceny samego siebie.
Co tak naprawdę potrafisz? Czego nie potrafisz? Co jest w zasięgu Twoich możliwości? Jeżeli wyobrazisz sobie siebie jako rękę to szybko dowiedz się- co możesz złapać i utrzymać, co może ci się łatwo wyrwać, a co łatwo przytrzymasz. A może są rzeczy, które ledwie muskasz palcami? A może tylko coś widzisz i trzeba najpierw do tego podejść, aby potem dopiero chwycić? Właśnie tam sięga zasięg Twoich możliwości-do momentu postrzegania. Jeżeli dostrzegasz jakiś problem, możesz go rozwiązać. Jesteś sam z siebie odpowiedzialny z to co czynisz świadomie jak i nieświadomie- to postulat psychoanalizy, z którym w pełni się zgadzam. Każde marzenie jest proroctwem.

Więcej już chyba nie wymyślę w tej materii. Dodam tylko, że rozważam przeniesienie się na inny serwis, który miałbym możliwość grupowania notek w kategorie, bo tutaj takowego jak do tej pory nie znalazłem. A przydałoby mi się to jak nigdy.

Bruce Dickinson- Chemical wedding

How happy is the human soul
Not enslaved by dull control
Left to dream and roam and play
Shed the guilt of former days

Walking on the foggy shore
Watch the waves come rolling home
Through the veil of pale moonlight
My shadow stretches out its hand

And so we lay, we lay in the same grave
Our chemical wedding day

And so we lay, we lay in the same grave
Our chemical wedding day

Floating in the endless blue
My seed of doubt I leave to you
Let it wither on the ground
Treat it like a plague you found

All my dreams that were outside
In living colour, now alive
And all the lighthouses
Their beams converge to guide me home

And so we lay, we lay in the same grave
Our chemical wedding day

And so we lay, we lay in the same grave
Our chemical wedding day

And so we lay, we lay in the same grave
Our chemical wedding day

And so we lay, we lay in the same grave
Our chemical wedding day

And so we lay, we lay in the same grave
Our chemical wedding day

And so we lay, we lay in the same grave
Our Chemical wedding day


Cmok
krogulczas

piątek, 28 grudnia 2007

Welcome to CKNW! part 2, ujęcie 3.

No dobra. Wkurwiłem się. Czas sikłel poprzedniej notki, której nawet nie będziecie
mieli okazji przeczytać. Ale rękopisy nie płoną. Na pewno nie te sprzed paru minut.

***


Jak w ogóle do tego doszło? Nie, nie tak się kurwa zaczynało...
O!

***


Parę dni temu w mieszkaniu kolegi H. doszło do udanej próby przejęcia kontroli nad wszechświatem. Potrzebnych do tego było jednak trochę czasu i sprzętu, m.in.
1. PC wyjściowy, wraz z klawiaturą, mychą, monitorem, kamerką, głośnikami, routerem i kablem sieciowym.
2. Laptop oraz pendrive 2 GB mojej mamy.
3. Dysk Samsung 80 GB.
4. Nagrywarka CD/DVD-RW.
5. Odtwarzacz Mp3 V ZEN firmy Creative
6. Sagem MY X5-2
Sprzęt 1 należy do kolegi H. Sprzęt 2 jest sprzętem rządowym, którego szczęśliwym użytkownikiem jestem już kolejny rok :). Sprzęty 3-6 są rdzennie moje, poza 5 który został przysłany jako podarek z odległego, mazurskiego Olsztyna. Ale jest mój.
Wszystko to ma swój początek wiele lat temu. Zawdzięczam to mojemu nieoszlifowanemu talentowi technicznemu, mojemu talentowi do ignorowania symptomów oczywistych acz szkodliwych, oraz talentowi do bycia geniuszem. Dwa pierwsze są całkowicie bezużyteczne z uwagi na swoją... no, bezużyteczność. Trzeci za to dobrze mi służy :).

Panie i panowie, tymczasem przedstawiam Wam (C)entrum (K)ontroli (N)ad (W)szechświatem!


Ryc. 1. CKNW w pełni gotowości. Prawda, że jest piękny?


Ryc. 2. Rzut frontalny, zaraz na moment przed przejęciem Twoich 18+

Takie CKNW to jednak nie byle co. Jest bardzo wrażliwe. A przynajmniej wg mnie. Na pewno z uwagi na psa obawiającego się wybuchów. Na pewno w okresie przedsylwestrowym. Na pewno, kiedy wiesz, że tenże pies potrafi wejść w okresie przed- i sylwestrowym-właściwym do kompa i robić w pierwszej kolejności za całkiem skuteczną biologiczną cewkę tesla, a zaraz potem za wstępnie podgrzany zapas żywności na srogą zimę.
Stąd też właśnie istniała moja obawa o pozycję 3. Nie dość, że przez chwilę poczułbym się jak w Honk-kongu wieczorem (piękny pokaz neonów na wieżowcach wraz z pieczonym, acz suchawym mięskiem), to jeszcze straciłbym dane. Że nie wspomnę o możliwości upadku na ziemię sprzętu 3. Stąd też postanowiłem sięgnąć po trzy poduszki o dość egzotycznym zdobnictwie, co zresztą widać. Tak powstał Radża. Pokłońcie się mu. Albo jemu zrobi mu się miło, albo wam zrobi się niemiło.


Ryc. 3. Radża

Od paru dni męczę poniższe utwory. I co jest w nich najlepsze- nie nudzą mi się. Slucham ich naokrąglo i nie mam ich dość. Ani "Astronomy" w wersji Metallici, ani "Lonely day" Ironów, ani "Dance into the night" Santany i Kroegera, ani nawet "Modokashii sekai no Eu de" Makino Yui nie leciały naokrągło dłużej niż jeden dzień (dosłownie: 18 godzin). A to leci już bóg raczy wiedzieć który raz z rzędu. Madness.
Oba utwory są wzięte z anime. "Uninstall" to opening do tegorocznego "Bokurano". "Lithium flower" ma swoje korzenie w poważniejszej klasyce- "Ghost in the shell'u", a konkretniej jego telewizyjnej edycji (btw- never heard of telewizyjna seria GitS), jako ending tegoż. Obie do zdobycia na Gendou.com. Serwis serdecznie polecam, jest dostępny w linkach. Wystarczy zarejestrować swoją szanowną osobowość, a potem tylko Music > Download i cieszyć się największą w sieci bazą ed'ów i op'ów z anime w sieci.

Uninstall
Ano toki saikou no riaru ga mukou kara ai ni kita no wa
Bokura no sonzai wa konna ni mo tanjun da to warai ni kita n' da
Mimi o fusaide mo ryoute o surinukeru shinjitsu ni madou yo
Hosoi karada no doko ni chikara o irete tateba ii?

Uninstall Uninstall
Kono hoshi no musuu no chiri no hitotsu da to ima no boku ni wa rikai dekinai
Uninstall Uninstall
Osore o shiranai senshi no you ni furumau shika nai
Uninstall

Bokura no muishiki wa katte ni togisumasarete yuku you da
Beddo no shita no rinkaku no nai kehai ni kono me ga hiraku toki wa
Kokoro nado nakute nani mo ka mo kowashite shimau hageshisa dake
Shizuka ni kiete yuku kisetsu mo erabenai to iu no nara

Uninstall Uninstall
Boku no kawari ga inai nara futsuu ni nagarete'ta ano nichijou o
Uninstall Uninstall
Kono te de owarasetaku naru nani mo warui koto ja nai
Uninstall

Uninstall Uninstall
Kono hoshi no musuu no chiri no hitotsu da to ima no boku ni wa rikai dekinai
Uninstall Uninstall
Osore o shiranai senshi no you ni furumau shika nai
Uninstall...


Lithium Flower

She's so cold and human
It's something humans do
She stays so golden solo
She's so number nine
She's incredible math
Just incredible math

And is she really human?
She's just so something new
A waking lithium flower
Just about to bloom
I smell lithium now
Smelling lithium now

How is she when she doesn't surf?
How is she when she doesn't surf?
How is she when she doesn't surf?
I wonder what she does when she wakes up?
When she wakes up

So matador
So calm
So oil on a fire
She's so good
She's so goddess lithium flower
So sonic wave
Yeah, she's so groove, yeah
She's so groove
Yeah

Wow, where did she learn how to surf?
Wow, where did she learn how to surf?
Wow, where did she learn how to surf?
You know I've never seen the girl wipe out

How does she so perfectly surf?
How does she so perfectly surf?
How does she so perfectly surf?
I wonder what she does when she wakes up?

I wanna go surfing with her
I wanna go surfing with her
I wanna go surfing with her
I wanna go surfing with her


***


Historia pewnego geniuszu

Odkręcania
Talenty moje sięgają daleko. Owe dwa, bezużytecznie bezużyteczne, doprowadziły w swoim czasie do uporczywego przykręcania dysku, w efekcie czego doszło do wyrobienia gwintu śrubki podtrzymującej. Mój sprzęt 3 został uwięziony na długie lata. Obawiałem się, że już nigdy go nie użyję, nie odtowrzę zgromadzonych tam anime ani muzyki, nie ujrzy moich nowych dzieł, nie ściągnę na niego nowych pornoli. Smuciło mnie, ale to bardzo.
I właśnie wtedy, na moment przed świętami, naszło mnie olśnienie- a gdyby tak zamiast odkręcania śrubki od dysku... odkręcić dysk od śrubki? Potrzebowałem wielu lat aby do tego dojść. Rozwiązanie prawie zadziałało, bo prawie miałem wystarczająco dużo miejsca do 360 stopni obrotu. Prawie czyni wielką różnicę jak wiadomo i wszystko ostatcznie skończylo się na starej dobrej brutalnej F. Śrubka po latach została odkręcona bardzo mocno trzymanymi kombinerkami, i Dysk był wolny, a Sukces był całkowity.

Przenoszenie
Potem trzeba to było wszystko poprzenosić. Były do wyboru 3 opcje:
1. Użycie ftp.
2. Wykorzystanie routera i sieci wewnętrznej.
3. Użycie pendrive'a
Z niewiadomych przyczyn, 1 została szybko zapomniana na rzecz 2, i tu znowu z nienzanych przyczyn- 2 zawiodło. Skończyło się na 3- przenoszeniu 6 GB danych na pendrive'a 2 GB. Trzy kursy między pokojami i wszystko jest ganz egal. Skończyło się jednakże na czterech, a nie na trzech kursach jak podpowiada matematyka- ot po drodze przypomniało mi się o paru instalkach i gierkach :).

Wypalanie
W końcu coś nie poszło po mojej myśli. Powiem jedynie, że naprawdę nie ma sensu ufać programom do wypalania określanym jako "alternatywne i mało miejsca zabierające", bo gówno a nie działają. Foobar mi się zaciął kiedy chciałem przenieść music z płyty do niego- ot czysto testowo i porównawczo z prędkością dysku i innego DVD, wypalanego na linuksowym K3B. Krótko mówiąc, transfer danych pozostawia wiele do życzenia.

Epilog
Wniosek? Strata płyt. I czasu. I sensu CKNW :D.

***


Dziekuję koledze Hugoszowi, za udostępnienie komputra wyjściowego 1, mieszkania, koli z sernikiem, prądu, czasu, psa go głaskania, poduszek dla Radży i aparatu cyfrowego. Szczególniw, że bez tego ostatniego nie powstałaby pierwsza na tym blogu i w moim życiu fotorelacja ;).

***


A teraz dobra wiadomość dla ciebie, pantoflarzu blogu.pl. Firefox zajebiście obsluguje twój zjebany panel moderujący, a notki zachowuje zarowno po przypadkowym zamknięciu karty, jak i po zamknięciu przeglądarki. Tak, to zła wiadomość dla ciebie, suko Opero. Ale nie ma się czego bać- nadal wolę ciebie bo masz to swoje boskie przeskakiwanie między kartami pod klawiaszami 1(!) i 2(@), a za to do przeglądania jesteś mi niezbędna dziwko. Gardzę Tobą, kochana.

Toksyczny związek, prawda?
krogulczas

czwartek, 27 grudnia 2007

FAQ yu.

Kurwa mać. Wyjebało mi wykurwistą notkę którą pisałem od jakichś 30 minut. Mam was w dupie, blogu.pl i Ciebie, Opero. Jebcie się i tylko kurwa spróbujcię się rozmnożyć to zajebę. Jak nie będzie opcji zmiany szablonu na pierwotny to przenoszę się, choćby i na blog.onet. I od tej pory nawet niech się wam blogowi.pl chuje nie marzy, że będę pisać w waszym zjebanym edytorku. Ani tobie Opero, że zobaczysz moją ślinę gniewu, którą na ciebie pluję. Możesz o tym pomarzyć, wolę IE.

Idę pograć w Civ 4. Jeszcze mi się na głód zebrało. Może odtworzę kiedy tą notkę, ale po takiej dawce wkurwa nie wiem czy będę odczuwać taką potrzebę.



Pozdrawiam fankurwastycznie

krogulczas

wtorek, 25 grudnia 2007

Wesołych Świąt!

Z okazji świąt Bożego Narodzenia, a ten wigilijny wieczór, ja, niżej podpisany Krogulczas, pragnę złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia świąteczne. Proste, ale silne. Spóźnione, ale w pełni szczere. Bądźcie przede wszystkim szczęśliwi.
Bo kiedy Wy jesteście szczęśliwi, szczęśliwi są otaczający Was ludzie.
Korzystajcie z tego daru, poniekąd Bożego. Nie ważne jak- to Wasz wybór. Byle radosny!

Jest jednak kilka osób którym chciałbym w tym miejscu życzyć paru rzeczy. Życzę więc:
Mamie- Zdrowia, i żeby tak zarabiała dość, aby posłać mnie na studia i żeby mnie już więcej nie oglądać do końca życia ;).
Kreciowi- Szczęścia w gotowaniu, sesjach i kompilacjach. I dziołchy :).
Stasi- Powtórzę się, ale wehikułu czasu. Ale i bez niego wiem, że znajdziesz szczęście :).
Krychowi- Żebyś w dziewczynę obrodził, żeby szkołę się skończył,żebyś szczęśliwym był :).
Magdzie- Mniej głupot, więcej czasu. I piękniej z dnia na dzień :).
Hugowi- Pogody ducha bradamen! :)
Aleksowi- Regularności w twórczości ostatnio zaniedbanej. No i że nie wspomnę o jak czerpaniu pełnymi garściami z łaski Euterpe :).
Radziowi- Bądź nadal tak radosny i przyjacielski jak jesteś- to naprawdę piękny dar :).
Sausage'owi- Mnóstwa pomysłów, a wszystkie one- zrealizowane w filmie :).
Psiosze- Cierpliwości, albo lepiej- żeby ta cierpliwość nie była potrzebna :).
Oldze- Lepszej lokatorki :D. No i abym na Twojej twarzy mógł nadal widzieć ten piękny uśmiech :).
Nucie- Mocnej i wiecznie zdrowej wątroby po każdym zagranym spektaklu :).
Klasie III F- Mili państwo, pamiętajcie, że każde marzenie jest proroctwem. Marzmy więc o dobrej maturze :).
XVI Sczepowi- Niech Was szlag... szlak harcerski prowadzi. Zbaczajcie z niego gdzie chcecie. Ale pozostańcie tymi wspaniałymi ludźmi, którzy sprawiają, że chce mi się myśleć, działać i żyć :).

Wszystkim Wam też dziękuję za to, że wytrzymujecie z tak pozbawioną empatii osobą tyle czasu. Dziękuję wszystkim za wsparcie, za miłość, za szczerość i radość. Za to, że nie zostawialiście mnie samego i za to, że to właśnie mi zaufaliście. Wszyscy jesteście wspaniali. Możecie być tylko lepsi, więc bądźcie lepsi, przyjaciele.

***


Moje ulubione kolędy :).

Mizerna cicha

1. Mizerna, cicha
stajenka licha,
pełna niebieskiej chwały;
Oto leżący,
przed nami śpiący,
w promieniach Jezus mały.

2. Nad Nim Anieli
w locie stanęli
i pochyleni klęczą;
z włosy złotymi,
z skrzydły białymi
pod malowaną tęczą.

5. I oto mnodzy
ludzie ubodzy
radzi oglądać Pana;
pełni natchnienia,
pełni zbawienia,
upadli na kolana.

8. Lulaj Dziecino,
lulaj ptaszyno,
nasze umiłowanie;
gdy się rozbudzi
w tej rzeszy ludzi,
zbawienie nam się stanie.

11. Hej! ludzie prości,
Bóg z nami gości,
skończony czas niedoli;
On daje siebie,
chwała na niebie,
pokój ludziom dobrej woli.
(pokój wam dobrej woli.)


W żłobie leży

1. W żłobie leży, któż pobieży
Kolędować małemu
Jezusowi Chrystusowi
Dziś nam narodzonemu ?
Pastuszkowie przybywajcie
Jemu wdzięcznie przygrywajcie
Jako Panu naszemu !

2. My zaś sami z piosneczkami
Za wami się śpieszmy,
I tak tego, maleńkiego,
Niech wszyscy zobaczmy:
Jak ubogo narodzony,
Płacze w stajni położony,
Więc go dziś ucieszmy.

3. Naprzód tedy, niechaj wszędy
Zabrzmi świat w wesołości,
Że posłany nam jest dany
Emmanuel w niskości!
Jego tedy przywitajmy,
Z aniołami zaśpiewajmy
Chwała na wysokości!

4. Witaj, Panie, cóż się stanie,
Że rozkosze niebieskie
Opuściłeś a zstąpiłeś
Na te niskości ziemskie ?
Miłość moja to sprawiła,
By człowieka wywyższyła
Pod nieba emipryjskie.

5. Przecz w żłóbeczku, nie w łóżeczku,
Na sianku położony.
Precz z bydlęty, nie z panięty,
W stajni jesteś złożony.
By człęk sianu przyrónany,
Grzesznik bydlęciem nazwany
Przeze Mnie był zbawiony.


Jezus malusieńki

1. Jezus malusieńki
leży nagusieńki,
|: płacze z zimna, nie dała Mu
Matula sukienki. :|

2. Bo uboga była,
rąbek z głowy zdjęła,
|: w który Dziecię uwinąwszy,
siankiem Je okryła. :|

3. Nie ma kolebeczki,
ani poduszeczki,
|: we żłobie Mu położyła
siana pod główeczki. :|

4. Dziecina się kwili,
Matusieńka lili,
|: w nóżki zimno, żłóbek twardy,
stajenka się chyli. :|

8. Pokłon oddawajmy,
Bogiem je wyznajmy,
|: to Dzieciątko ubożuchne
ludziom ogłaszajmy. :|


***


Rodzinka się zebrała, jest w końcu z kim pogadać (podrosło się trochę), przy czym (na szczęście jeszcze kierowcą nie jestem :D) i o czym (właściwie... to jedne z tych rozmów, które są najpiękniejsze, ale w ogóle się ich nie pamięta- proste dla mózgu do przetworzenia, ale nie do zapamiętania... chyba taki czas zwyczajnie).
Ciepłe, bojowe, przeciwdeszczowe, przeciwsmrodowe, pojemne, wizualne, oczytane, wiekowe... nieznane również :P. Tak się pokrótce prezentuje dzisiejszy dzień ;).

Ponownie- Wesołych Świąt!

Pozdrawiam
krogulczas

poniedziałek, 17 grudnia 2007

Instynkty

Zobaczmy...

***



Blog.pl bardzo się mi zmienił. Wkurza mnie tak między Bogiem a prawdą. Wcześniej po prostu działał jak należy. Teraz, kiedy to piszę, uruchamiają mi się niestworzone skróty klawiaturowe, których istnienia nawet sobie nie wyobrażałem. Odnośniki, linki, poczty. Ja chcę pisać a nie unikać używania toucha!


***


Teraz się przerzuciłem na edytor html. Tak, jak za starych dobrych czasów pisania notek na starym, dobrym blog.pl. I nawet dobrze, bo skrypty są równie spartolone jak na googlowym blogspocie. Już by mi diva na divie, bolda na boldzie i br'a na br'ze tworzył. Takiego wała.
No dobra, z tym pisaniem tylko na html'u przesadziłem. Ale i tak jest tu lepiej niż w edytorze wbudowanym. Czarno na białym wszystko mi widać i z tego tytułu jestem nadzwyczaj zadowolony. Żadnych zbędnych machinacji, żadnych kłopotów skryptowych. Ładnie, schludnie, użytecznie. Tak ma być. I będzie. Tu mi już teraz lepiej.

***


Kędra.
Synonim? Bo to jeden. Żal klawiatury. Wyzbywajcie się ludzi, którzy mówią, że wiedzą więcej od Was. Niech żyje purytańska skromność bytu!

***


Jest jeden zasadniczy problem ze znajomością drugiego człowieka. Nie lubi się go. Tak naprawdę, znajomość człowieka dochodzi do takiego momentu (momentów), w których albo się tą osobę akceptuje, ale kończy się z nim wszelkie relacje. To, albo status quo. Któż ma czas, wolę i energię na zbędne utarczki z kimś, kogo w istocie nie lubi, nie znosi, nie akceptuje? Pragmatyk.

***


Wiele idzie się nauczyć w ciągu roku. Ten zmierza już ku końcówce. Jeszcze 14 dni.
Nauczyłem się w tym roku kochać. Ślepo, ale myśląc. Głupio, ale wiernie. Silnie oraz stale, słabo i okresowo.
Ciało. Szczerość. Zapach. Widok. Czas. Spacer. Stałość. Aksamit. Dotyk. Noc. Iskiereczka. Siła. Wiara. Jedność. Wieczność. Nadzieja.
Tyle nowych słów w słowniku życia, skatalogowanych przy "Miłości". To oczywiście te pozytywne aspekty. Minusy też jednak są.
Telefon. Rachunki. Wyobraźnia. Praca. Wtopa. Głupota. Uraza. Głupota. Zawód. Głupota. Łzy. Głupota.

***


Przygotowuję się do Nowego Roku. Pełną parą. Nastąpią w końcu kluczowe zmiany. Na piedestale stoją Magda, studia, wyrwanie się z domu, prawo jazdy i nauka gotowania. Nieco w tyle ustawię wyprawę w Sudety, Holandię, Olsztyn z Gdańskiem. Może po drodze zdarzy się jakiś porządny debiut literacki, z sonetem jakim (który wpierw opanuję) albo opowiadaniem lub esejem/felietonem.

Ale ogółem to chcę, aby rok 2008 był rokiem szczęścia i wygrania w totka. Przyda się też zdrowie dla chorowitej matki, uporządkowanie stosunków z ojcem i jego (moją? naszą? no właśnie!) rodziną. Z bratem bym pogadał kiedyś może. I z siostrą może też się uda. Na własne za wcześnie to chociaż z cudzym pogaworzę. I pieluchy powdycham. Fajne takie maluszkowe kupki. Nic tylko balsam do ciała dla ojca sporządzić.

Na bachory przyjdzie pora. I jeżeli nie Kazimierz, to Aleksandra. A jak nie Kazimierz ani Aleksandra, to poczekam sobie na taką, która będzie takiego Kazia albo Olę chciała z miejsca i bez gadania. Pokocha je jak swoje ;).

Cholera. Chyba się we mnie jakieś macierzyńskie instynkty uruchomiły. Brr.


***


The Doors - Break on through (to the other side)

You know the day destroys the night
Night divides the day
Tried to run
Tried to hide
Break on through to the other side
Break on through to the other side
Break on through to the other side, yeah

We chased our pleasures here
Dug our treasures there
But can you still recall
The time we cried
Break on through to the other side
Break on through to the other side

Yeah!
C'mon, yeah

Everybody loves my baby
Everybody loves my baby
She get(s high)
She get(s high)
She get(s high)
She get(s high)
I found an island in your arms
Country in your eyes
Arms that chain
Eyes that lie
Break on through to the other side
Break on through to the other side
Break on through, oww!
Oh, yeah!

Made the scene
Week to week
Day to day
Hour to hour
The gate is straight
Deep and wide
Break on through to the other side
Break on through to the other side
Break on through
Break on through
Break on through
Break on through
Yeah, yeah, yeah, yeah
Yeah, yeah, yeah, yeah, yeah


krogulczas

Sklepy cynamonowe

Buro, żółto, mięsiście i illegalistycznie. Imaginacje, impresje, intencje. Dwuznaczności, łaskotanie i uleganie.
Mdłe. Po prostu mdłe do bólu. Nigdy mi się przerost formy nad treścią nie podobał, a sama treść nawet nie nadrabia. Może i godne uwagi spostrzeżenia odnośnie odchodzących czasów, relacji damsko-męskich i uleglości ludzi, ale tak naprawdę nie jest to nic nowego pod słońcem jeżeli chodzi o ideologie. I nie będę mieć ochoty na nowo odkrywać świata ideologii ludzi 20-lecia. Zafascynowani nowoczesnością, i owszem, ładnie z ich strony. Ale zachłyśnięci nią do tego stopnia w istocie, że nie odważyli się robić czegoś więcej poza pisaniem. Lepiej i tak od młodopolaków, totalnie zniechęconych do wszystkiego albo wszędzie upatrujący wrogów narodu/ludu. Marność nad marnościami i wszystko marność. Chociaż fajniej pisali. Mieli stary dobry język, który ich zadowalał, i nim opisywali swoje emocje. Da się elegancko, prosto i przyjemnie? Da się.
A ci cali futuryści... Co fascynującego jest w 3m? Fajnie, że ich to fascynowało. Ale dlaczego mnie by to miało fascynować?

Boże, daj literaturze dzieło, które zakończy jałową twórczość współczesną. Albo wojnę. Albo w ogóle nowy porządek i ład na świecie. Na takich rzeczach niejeden Mickiewicz czy Miłosz wyrósł. Przynajmniej jakieś urozmaicenie.



Iron Maiden - Different world

Iiyeeeeee!!!!!!!!!!!!

You lead me on the path
Keep showing me the way
I feel a little lost
A little strange today.

I think I'll take ahold
Of whatever comes my way
Then we'll see what happens
Take it day by day

I thought I had it all
I had it all worked out
Just what the future held
That there would be no doubt

But then the card came up
And I took another turn
But I don't know if it's forever that I run

Tell me what you can hear
And then tell me what you see
Everybody has a different way to view the world
I would like you to know when you see the simple things
To appreciate this life it's not too late to learn

Don't wanna be here
Somewhere I'd rather be
But when I get there
I'm afraid it's not for me

Tell me what you can hear
And then tell me what you see
Everybody has a different way to view the world
I would like you to know, when you see the simple things
To appreciate this life, it's not too late to learn

Tell me what you can hear
And then tell me what you see
Everybody has a different way to view the world
I would like you to know, when you see the simple things
To appreciate this life, it's not too late to learn

Don't wanna be here
Somewhere I'd rather be
But when I get there
I'm afraid it's not for me

Don't know what I want
Or where I want to be
Feeling more confused
The more the days go by



krogulczas

sobota, 15 grudnia 2007

Zazdroszczę ludziom...

... którzy potrafią płakać. Ot, czują że im oczy mokną i jest wylew łez żewnych a gorzko-słonych.

Nieistotne dlaczego, ważne, że kiedy już chcą, czują, że za chwilę uwolnią się ich łzy, to nie ma w nich nic co by wstrzymywało. Po prostu płaczą i już. Najczysta, fizjologiczna forma wyrażenia żalu. Bez bycia zbędnie wulgarnym albo innych prób nazwania swych uczuć.

Przyjemny do obserwacji powrót osoby płaczącej do jej pierwotnego instynktu. Tego, który ukazuje brak pewności, brak stałości, brak oparcia, brak bezpieczeństwa. Bezradność, której nikt inny nigdy tak naprawdę nie doświadczy.

Dlaczego więc poeci tak usilnie chcą opisywać, malarze malować, a filmowcy filmować uczucia? Empatia przecież nie jest jedynie domeną ludzi, nie jest więc tym czymś, co by wyjaśniało takie działanie. Co więc jest domeną ludzką?




***





Bruce Dickinson - Tears Of The Dragon

For too long now, there were secrets in my mind

For too long now, there were things I should have said

In the darkness...i was stumbling for the door

To find a reason - to find the time, the place, the hour



Waiting for the winter sun, and the cold light of day

The misty ghosts of childhood fears

The pressure is building, and I cant stay away



I throw myself into the sea

Release the wave, let it wash over me

To face the fear I once believed

The tears of the dragon, for you and for me



Where I was, I had wings that couldnt fly

Where I was, I had tears I couldnt cry

My emotions frozen in an icy lake

I couldnt feel them until the ice began to break



I have no power over this, you know Im afraid

The walls I built are crumbling

The water is moving, Im slipping away...



I throw myself into the sea

Release the wave, let it wash over me

To face the fear I once believed

The tears of the dragon, for you and for me



Slowly I awake, slowly I rise

The walls I built are crumbling

The water is moving, Im slipping away...



I throw (I throw)

Myself (myself)

Into the sea

Release the wave, let it wash over me

To face (to face)

The fear (the fear)

I once believed

The tears of the dragon, for you and for me



I throw (I throw)

Myself (myself)

Into the sea

Release the wave, let it wash over me

To face (to face)

The fear (the fear)

I once believed

The tears of the dragon, for you and for me



Pozdrawiam

krogulczas

niedziela, 9 grudnia 2007

Hell yeah

Mam wnerwa. Lubię to. Czuję, że żyję. Łatwo wtedy wnerwiam innych.
To tak jak z byciem uśmiechniętym- też jak się uśmiechamy to inni też się uśmiechają. I wszyscy są uśmiechnięci.
Albo z ziewaniem. Spróbuj nie ziewać po przesiedzeniu z ziewaczkiem parunastu minut.
Albo z przeklinaniem. Powodzenia abyś po jakimś czasie sam nie zaczął kurwić językiem.
Albo z modą. No dalej, niech ktoś powie, że jest wyjątkowy.
Albo z najeżdżaniem na Dodę, Kaczyńskich lub losowo wybraną w tym tygodniu osobę. Każdy ma kogoś takiego.
Albo z jedzeniem czipsów. Zawsze wsysają. I ani patrzysz a trzeba arterie domestosem przeczyszczać.
Ludzkości. Owieczko w stadzie ty moja.


***

Runaway
Just be the same
Pissed and stamped
Forget the lamp
Look behind
And be so kind
To leave the show
To leave me alone

Runaway
Without a train
No rent or ticket
No lies to regret
Move forward from now
Don't twist your elbow
It doesn't matter
It didn't happen

Runaway
Try to complain
Mourning is near
It's almost here
Keep this sign
Pretend to be blind
This isn't the way
I don't want to play

Runaway
Without a disdain
It did happen for true
It was fantastic for you
It is simple to leave
But sometimes just live
Don't turn away
Don't runaway

Pozdrawiam
krogulczas

czwartek, 6 grudnia 2007

Im smilez bcauz ow u, fags

Message in a bottle

THE POLICE
MESSAGE IN A BOTTLE

Just a castaway
An island lost at sea
Another lonely day
With no one here but me
More loneliness
Than any man could bear
Rescue me before I fall into despair

I'll send an SOS to the world
I'll send an SOS to the world
I hope that someone gets my
Message in a bottle

A year has passed since I wrote my note
But I should have known this right from the start
Only hope can keep me together
Love can mend your life
But love can break your heart

I'll send an SOS to the world
I'll send an SOS to the world
I hope that someone gets my
Message in a bottle

Walked out this morning
Don't believe what I saw
A hundred billion bottles
Washed up on the shore
Seems I'm not alone at being alone
A hundred billion casatways
Looking for a home

I'll send an SOS to the world
I'll send an SOS to the world
I hope that someone gets my
Message in a bottle

Nie, nie czuję takiego osamotnienia jak ten rozbitek. Ale współczuję wszystkim wysyłającym takie butelki. Jeżeli moje współczucie komuś wystarcza i czuje się szczęśliwy to cieszy mnie to. Jeżeli ktoś oczekuje więcej to ma problem. Wypada czasem ruszyć dupsko i wziąć się za siebie. Najlepiej z pomocą przyjaciół.

Skoro już piszę. Polecam "The Police" zarówno tym, którzy znają jedynie "Every breath you take", jak i tym którzy nawet tej klasyki nie znają. Torrenta można znaleźć np. tu, na mininovie.

Pozdrawiam
krogulczas