Dziwnie mi się żyje. Myślę i nie myślę.
Przez pół roku byłem szczęśliwcem jakich mało. A teraz... wciąż jestem szczęśliwy. I wcale nie wbrew sobie- po prostu chcę, mówię i puf! jestem szczęśliwy. Może w końcu dopadł mnie ten młodzieńczy, idealistyczny zapał? Ha, miło.
Niesamowitym zjawiskiem jest człowiek szczęśliwy. Taki prawdziwie szczęśliwy i uśmiechnięty. Jeżeli nadarzy mi się kiedyś okazja, chyba będę studiować szczęście. I rozpracuje je.
Wszyscy mają ostatnio jakieś takie depresyjne opisy... Mam przemożną ochotę wszystkich poblokować. A to coś o łzach, a to o nadziei, a to GTFO, i wszystko to we wszystkich możliwych do przełknięcia dla Polaka językach- polskim, angielskim, niemieckim, u ambitniejszych japońskim, fińskim, łacińskim... Luuuudzie!
Ekspresja uczuć. Taka fajna sprawa. Bez podchodów, obchodów i odchodów. Prosto z mostu walić do kogoś z prośbą o wysłuchanie! Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
Czy nikomu już nie ufasz?
Lepiej rozłożyć ból życia na wszystkich, co? Same nihilistyczno-dekadencko-samobójczo-złamane w duchu przypadki...
Też to kiedyś czułem. Pół tego bloga złożone jest z takich wywodzisk. I wiem jedno- jeżeli ktoś jest chętny aby ci pomóc, dopytuje się co ci się stało, warto jest mu zaufać. Od samego początku bezgranicznie zaufać.
Czy tak naprawdę jesteśmy uczeni współżycia z drugim człowiekiem? Oficjalnych relacji jesteśmy nauczeni doskonale, ale gdy przychodzi do relacji bliskich- do bycia kumplem, przyjacielem albo partnerem, wtedy zostajemy sami... Bo ta druga osoba też jest sama. Z każdym tą zażyłość musimy budować od początku. I to właśnie też jest szczęście.
Postuluję więc otwarcie!
Bycie otwartym!
Bycie ufnym!
Bycie sobą!
Bycie dla innych!
Bycie szczęśliwym!
Jak do tej pory stwierdziłem, że muszę otaczać się odpowiednimi ludźmi- ludźmi zdolnymi do uśmiechu. W takim układzie, będę miał mnóstwo przyjaciół! Cieszy mnie to!
Być singlem... jestem od niedawna. Dziwnie mi się żyje.
wtorek, 15 stycznia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Ugh! Wrr! [warczy]
OdpowiedzUsuńPiszę po raz drugi :).
No to tak:
Hm. Ja mam fazę na nieufanie ludziom.
Ale staram sie chodzić w dobrym humorze, mimo iż ostatnio ktoś mi wadzi i mam ochotę wziąć AK i rozstrzelać prach, trrrum i po ludziu xD.
Pozdrawiam :).
A to strzelaj. Niech wie, że masz uczucia. Aparat przekazywania uczuć mamy bardzo rozbudowany, ale żeby je odebrać, wciąz potrzebna jest stara dobra siła F ;).
OdpowiedzUsuńA co ciekawe słuchaj, ostatnio fazę taką miałam ustawiać w opisie (może i mój na myśli tutaj miałeś) ustawiać jak najbardziej werteryczne myśli. A najbardziej podobały mi się te pochodzące z mang, wyjęte z kontekstu, na przykład z Nany...
OdpowiedzUsuńMuach zaczynam podziwiać samą siebie xD Bo ogólnie jak wiesz, mam zamiar wpaść w samouwielbienie.
A tak z ciekawości zerknęłam na opisy znajomych i większość z nich głosi: "Ale mam dziś banię" (co to ta bania... ja slangu nie łapię...) "Faza na sto dwa!" "Wracaj panno Aleksandro" I parę cytatów z Mrożka się o dziwo znalazło. (Ale wiesz to Ci ambitniejsi...
A jak już pisze dalej tak bez sensu, zacytuję Ci tu mojego ukochanego poetę greckiego... Uwaga...
" Na wiatr puściwszy swoje bujne sploty
(a z nimi krawat), przyjmujemy pozę i za nieznośną uznajemy prozę
obecność zwykłych ludzi- tej hołoty!"
(Kariotakis się zwie... Ale i tak pod względem groteski nic nie przebije Węgrów i ich powietrznego łyżwiarstwa...)
A tak w ogóle... Co tam Kroguś słychać? >D
Ciekawą kwestię poruszyłeś. Być może to dławienie uczuć kumuluje takie wewnętrzne "bleeeh"? I czytamy opisy typu "Gdybym stała nad przepaścią to [popchnąłbym Cię - dopisek red.] zrobiłabym krok do przodu", albo u lingwistów (pisownia oryginalna: "I hate live, I wont die........". Aż miło.
OdpowiedzUsuńP.S. ceny akcji spółki Gillette idą w górę w związku z kampanią: "3 ostrza - pewne cięcie"
"Postuluję więc otwarcie!
OdpowiedzUsuńBycie otwartym!
Bycie ufnym!
Bycie sobą!"
Error: punkt trzeci kłóci się z dwoma pierwszymi w moim przypadku ;)
Wiktor, ja się nawet cieszę, kiedy takie opisy znikają :). Użalać się nie ma zasadniczego sensu na dłuższą metę jeżeli nie osiąga się rozwiązania swego stanu- albo eliminując źródło, albo godząc się z tym, albo przeczekując Antychrysta ;).
OdpowiedzUsuńI nawet Wika nie myśl o wdrażaniu tych myśli, w jakimkolwiek języku by nie były. Uh Ty. Odbiję sobie wszystko na Jurze, dziubasie XDDD.
Lukas, tak właśnie jest w istocie :).
kreciu, sugerujesz nawrót w kierunku maskowania siebie i swoich uczuć? Czy takie indywidualne, gromkie "fuj" ;)?
szacun
OdpowiedzUsuńPo prostu ja jak jestem otwarty i ufny, to nie jestem sobą. Tyle chciałem powiedzieć.
OdpowiedzUsuńA ogólnie ufność i otwarcie też powinna mieć swoje granice... we wszystkim umiar i rozsądek.