środa, 6 lutego 2008

Mówcie mi Crotez

-Oooohhh...- Mówili, kiedy przyspieszenie wgniotło ich w siedzenia.
-Aaaahhh! - Krzyczeli, kiedy przechylili się na prawo.
-Uuuuoooo... – Wzdychali, kiedy ujrzeli inne barwy pod sobą, tak inne od tego co ich zazwyczaj otaczało.
-Eeee? – Wyrazili zniesmaczenie, kiedy ujrzeli inną biel poza nimi.

W Komendzie Obrony Ofensywnej Zjednoczonej Rockulli panowało zgoła inne nastroje. Dużo bardziej waleczne. Nie po to przez ostatnie dnie i noce walczyli o swój byt aby teraz ktoś zmył ich z powierzchni świata. Ich świata!
-Generale Naczelniku, sytuacja nie wygląda dobrze. Zostaliśmy przeniesieni do Surowej Strefy. Raporty mówią, że żadna znana nam Forma Życia, Nawet te zakwalifikowane jako ZWZ, przeniesiona w ten region, nigdy nie powróciła, sir.
-ZWZ?- spytał Generał Naczelnik.
-Zwykle Wraca Żywa. To już chyba WP...
-Bądźcie trochę jaśniejsi z tymi skrótami...
-Wyparowali Przypadkiem, sir.
-Przypadkiem?
-Nie wiemy jak. Tak po prawdzie. Sir.
-Kto ich tam przenosił?
-Bóg, sir. Ku uciesze własnej i innych ludów, sir. To wyrok, ale on da nam zbawienie, sir.
-Po moim trupie...
-Nie jest to niewykonalne, sir.
-Przygotuj transport na front, najbliżej Krawędzi.
-Tak jest, sir!

Generał Naczelnik nie był zadowolony z obrotu spraw na miejscu. Fakt, że się obracali, był dla niego właśnie najbardziej niepokojący. Wiedział, że nie może dłużej czekać.
-Przygotować artylerię!
-Generale Naczelniku?
-Brygady na pozycje!
-Generale Naczelniku...
-Amunicje załadować!
-Generale Naczelniku...!
-Na moją komendę!
-Generale Naczelniku!
-Cel!
-Generale Naczelniku! Proszę! To jest...!
-Pal!
Lud, zgromadzony przy Krawędzi i przy brygadach, wstrzymał oddech. Nic się nie stało. Adiutant podszedł do dowódcy brygady, a ten, już cały zlany potem, powoli podszedł do Generała Naczelnika. Poprosił go gestem dłoni, aby nadstawił ucho i rzekł...
-Jesteśmy pod wodą... Generale Naczelniku...
-To na co nam artyleria?!
-Była taka książka, widziana stąd, którą przed wieloma dniami i nocami Generał Naczelnik czytał... tam o niej było. No i... sformowaliśmy tą artylerię.
-Już po nas. Na broń chemiczną... nic nie poradzę.

I ujrzeli jak do ich świata wlewa się woda. Takich ilości wody jeszcze w swojej Szklance nie widzieli. Woda wymyła całą cywilizację Rockulli, utworzoną na kamieniach osadowych przez dnie i noce. Jej koniec był szybki, pełen ciepłej wody i wściekłej chemicznej piany. Wedle szacunków jednakże, jest to już XIV cywilizacja. Doszła najdalej, bo na Krawędź
Nikt nigdy nie oszacował, ilu Rockullczyków zginęło. Nikt tego nigdy nie oszacuje. Oszacować można jedynie, że ważyli ok. 2-3 gramy czystego kamienia osadowego.

***


Po pierwsze, oglądałem „Planetę małp”.
Po drugie, znalazłem dzisiaj taką jedną Szklankę.
Po trzecie, kto wie, kiedy my zostaniemy zmyci z kart historii?

1 komentarz:

  1. Hehe. Ja tam z moimi Stworzeniami z Syfu Po Herbacie żyję w zgodzie i harmonii. Nie naruszam zbudowanych pewnie w pocie czoła i zalewie krwi robotników zdumiewających osadów. Chyba mi nie szkodzą, więc ja im też nie jestem katem - ot niczym wylewajacy Nil zalewam kubek nową porcją Sagi, czy Tetleya dostarczając budulec... :)

    OdpowiedzUsuń